Jesienią r. 1972 jako młody polonista pracujący w Zasadniczej Szkole Zawodowej w Nowem przeprowadziłem wywiady z ludĄmi mającymi związek z wodą tzw. wodniakami. Interesowały zwyczaje i obyczaje tej grupy zawodowej.
Rozmawiałem wówczas z p. Cezarym Glebcem zam. w Kaniczkach koło Nebrowa ( po drugiej stronie Wisły),który był flisakiem na WileńszczyĄnie a następnie strażnikiem wodnym; z p. Leonem Lipeckiem – strażnikiem wodnym i rybakiem oraz p. Pawłem Witkowskim przewoĄnikiem zamieszkałymi na Rybakach. Powstało wówczas ponad 60 min. nagrań na magnetofonie szpulowym ZK 120. Drukowane dzisiaj fragmenty są niewielką cząstką tamtych wywiadów. Decydując się na ich publikację – po trzydziestu latach od momentu ich powstania – brałem pod uwagę, że są one zabytkami o podwójnym charakterze. Dla kogoś kto interesuję się obyczajowością wodniaków to dobry materiał do porównań z innymi tego typu nagraniami. Dla mieszkańców naszego grodu to świadectwo związków Nowego z Wisłą – to ona była najistotniejszym czynnikiem miastotwórczym Historyk tak opisuje powstanie Nowego: Miasto powstało na wzniesieniu o wysokości 87 m, podczas gdy dolina Wisły wznosi się tu na 17 m n.p. morza. Gród w Nowem stanowił jedno z ogniw pasa umocnień wzdłuż Wisły. Z kolei pierwsze świadectwo pisane o Nowem z r. 1266 dotyczy zdarzeń ściśle związanych z Wisłą: W tym czasie pomorska flota rzeczna, stacjonująca przy grodzie, zatrzymywała transport krzyżacki. Również Wisła jest bohaterką następnego dokumentu tzn przywileju Wacława II wystawionego w r.1301 w Brnie dla Piotra Święcy. Wacław II, który w r. 1300 wszedł był w posiadanie ziemi pomorskiej, nadał za wierną służbę 3 wsie oraz miasto nasze Nowe ze wszystkimi pożytkami, zawartymi na obszarze położonym 2 mile w górę i 2 mile w dół biegu Wisły, o szerokości również dwóch mil. Jak widzimy Wisła odgrywała w dziejach Nowego niepoślednią rolę. Mieszkańcy Rybaków zapewniali grodowi, miastu środki do życia. Dlatego warto utrwalić te związki historyczne choćby przez publikację nagrań. Inny powód sięgnięcia do archiwum to fakt, że w opowieściach tych znajduje się wiedza o zdarzeniach historycznych dziejących się na oczach nowian. Mam na myśli budowę mostu drewnianego w Chełmnie, wielką powódĄ z r. 1924. Tyle o powodach zamieszczenia w Głosie Nowego fragmentów nagrań. Wyodrębnione kursywą cytowane fragmenty z dziejów Nowego pochodzą z pracy: Edwina Rozenkranca, Początki i ustrój miast Pomorza Gdańskiego do schyłku XIV wieku , Gdańsk 1962.
Biesowice, kwiecień 2004 Kazimierz Pamuła
Nagranie z 13 listopada 1972 roku w mieszkaniu p. Pawła Witkowskiego w Nowem.
Obie te opowieści mają charakter osobistych wspomnień. Pytania prowadzącego wywiad zaznaczyłem pogrubiona czcionką.
no i panie jest wieczór, śpię na barce. Ale w tyle spałem, w kajucie. I tu jest może północ, może nie było. Bo dokładnie sie nie wie. I od razu ktoś mnie kopie ( ?) po blachach. No nic. Od razu naraz spaduje ta kotew. Tak do trzech razy. No póĄniej ucichło. Ale rano jak żem wstał – mnie nie dało, proszę pana, podniesłem ta kotew i pod tą kotwią był zahaczony właśnie ten topielec. I to mnie tam przebudziło. Tak,że to jest jakieś coś co dało się znać, że ten człowiek chciał być jednak pochowany. Nie? To był jeden wypadek w pana życiu? Jeden tylko. Więcej nie dało.
A może pan słyszał na ten temat inne opowiadania? Nie. Powiadali, powiadali tu dużo szyprów i starszych, że mieli tyż takie wypadki, że tam jakieś coś jest – mówi – jak zobaczyli – topielec. U mnie była ta kotew. Jak podniosłem i dopiero wtedy spojrzę, patrzę ...( wyraz nieodczytany) jest topielec. Ja jego wziołem i do brzegu prowadził i uwiązał. I tam stałom i był spokój. Nic mnie tam....(zdanie nieskończone) Czy może pan pamięta inne, jak ktoś inny opowiadał na ten temat opowiadanie? Nie. Takie inne tam nie były – tylko powiadały, że to daje się czuć i tego ma zobaczyć, bo tam zawsze cóś jest.
Następna opowieść dotyczy choroby gardła p. Witkowskiego. Brak fragmentu początkowego.
...a ja powiedział, że dwa miesiące mam. No, a ta staruszka mówi ( i tutaj nasza pani Marszałłowa jeszcze była, to przecież ja jej woził ten piasek) to już najlepsze lekarstwa. Nic nie pomagało. Mówi (ta staruszka) – panie, weĄ pan wody sodowej. Niech żona przegotuje. Pan butelka kupi i jedna butelka wody sodowej i mleko ugotuje. I to jak będzie osóbno i to osóbno. A jak póĄniej będzie tak wiedział pan, że można wypić to zlać. I wypić szklanka. Ale – mówi – od razu panu nie pomoże. Jak się więcej razy. A ja wypiłem, jak się położyłem, jedna szklanka. Na drugi dzień rano mogłem tak rozmawiać jak teraz. To jedna kobiecina co nastręczyła. -Ona nie była z Nowego? Nie, nie ta zza Wisły była. To staruszka była. Jeszcze mówia – kobieto toć wszystkie lekarstwa, ale to spróbuje i poskutkowało.
Nagranie z Nowego – Lipecki.
Nagrania dokonano 13 listopada 1972 r. w mieszkaniu p. Leona Lipeckiego na Rybakach. Do rozmowy włączyła się żona p. Leona w zapisie jej wypowiedzi oznaczono kursywą. Z większej całości wybrano fragmenty. Wszelkie opuszczenia zaznaczono (...).
Fragment o powodzi zimą 1924 roku.
W 24 – tym roku; to była taka zima, w 24 – tym roku, że jednak w Korzeniewie, wie pan tam jest ten pram, nie wiem czy tam pan już jechał?
-Ja wiem , że tam jest prom... Tam jest pram i tam jak się od pramu wyjdzie – to tam są takie mury z jednej i drugiej strony i są do szandorów. To tam nawet nawet szandory kładli, bo taka wysoka woda była. To była woda. Tyle wody w tym domu...W 24 – tym roku. (...)
Wisła była zamarzła – chyba półtora metra był lód, bo taka ostra była zima. To tak zmarzło – bo jak obcierało o wał – to każdy stał na wale; te co mieszkali blisko wału; to każdy jeden uważał...
No to przecież jeszcze płynęli z góry te budy psie i siano, stodoły, wszystko płynęło, dzieci w kolebkach nawet pływali...(wtrącenie żony) Tam jeden wyratowali
– gdzie ? - w Tczewie na moście. Tam nie mógł objechać , pramy – bo ścisk szedł, ścisk był. No lodu, nie można tego było tego. Taki lód ma siła, że dęby wyrywa. To we Wiśle leżą dęby. My żem wyciągnęli dąb, teraz chyba 7,8,9 lat wstecz – to wciągnęli jeden dąb u góry to miał średnicy dwa metry czterdzieści. Ja go mam na zdjęciu gdzieś (...) I jeszcze grubsze są. To wszystko lód.... ( opuszczono fragment ) Bo to jak ten most drewniany budowano w Chełmnie to bardzo dużo drzewa szło. To całe sztuki im popłynęli. To myśmy łapali i póĄniej rejon zabrał i oddał im z powrotem.
A jak płynie – jak pani opowiadała, że stodoła płynęła, czy psia buda...? W 24 – tym roku – tego tam nie można było ani statkiem dojechać, taki ścisk szedł, co tam szło lodu?! Wie pan, że na jakich, powiem sześć, siedem metrów; jeden na drugim. Wtedy się zrobił zator na Kozielcu. To taka powódĄ dało, że tutaj aż do mieszkania woda weszła. Tam zator się zrobił; że ten mróz był duży i ścisk okropny. Dlatego zator zrobił, a tu się woda robiła. To lisy, sarny, zające – to tu blisko po łąkach na lodzie – a nic nie można było ratować; bo jakby wjechał to by nie wyjechał. [ opuszczono fragment o zamarzaniu Wisły]
· Napisane przez
dnia styczeń 01 1970 ·
Kategoria: Głos Nowego · 0 komentarzy ·
4117 czytań ·
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony