Grudzień 11 2018 22:44:05
Nawigacja
· Strona Główna
· Artykuły
· Download
· Forum
· Galeria
· Kontakt
· Szukaj
Bolesław Eckert (1910 – 1996) fragmenty "Sagi Kociewskiej"
Rozdział IV
"Tan jejech sztandesamt"


Zaraz po śniadaniu nastąpił wyjazd do Nowego. Pan Klejna jako mieszkaniec tego miasta, znający stosunki w tamtejszych urzędach, był zdania, że zdążą na czas.
Te łosiem kilometrów przejadzim jak nic - powiedział.
A jedĄta z Bogam - wołała Nastka Kłosowa, gdy wszyscy domownicy wyszli za bryczką aż na drogę, żegnając odjeżdżających okrzykami i machaniem rąk.
Antosia zdawała sobie sprawę, że dzisiaj zaczyna się nowy okres w jej życiu. Obejrzała się za siebie. Gromadka jej najbliższych stała jeszcze przy bramie i wymachiwała rękami. W oczach stanęły jej łzy, co od razu zauważyli siedzący naprzeciwko świadkowie.
A wej, widzisz Dełał ? - rzekł pan Klejna, trącając kolanem pana młodego. Brutka twoja płacze, a ty nic? Widza, że nie znasz się na kobietach - dodał, wyjmując z kieszeni chusteczkę.
Na tu szneptuch ji nie płacz - powiedział do Antosi.
Zrobieło mi sie trocha matyjaśnie - usprawiedliwiała się, ocierając łzy.
Jadziesz do sztandesamtu ji płaczesz? - wtrącił Florek - a ludzie patrzó...
To ze szczęścia. Wszyści só take dobre dla mnie... Nie potrzebuja sie tych łzów wstydzić.
My to wiamy, ale ludzie mogó myślić jinaczy, że jadziesz na tan sztandesamt nie kóntanta, albo jeszcze co gorszego, nie?
Co?! Już łoni tak nie pomyśló - zapewniała Antosia i, żeby nie wzbudzać niczyich wątpliwości, przysunęła się do Dełała; on nachylił się do niej tak blisko, że prawie w samo ucho powiedział:
A najlepsi, wiesz co? Żeby ludzie nic nie widzieli, łotwórz nowy parasón!
A wej, toć jó! - ucieszyła się.
Niebieski parasol rozwinął nad ich głowami skrzydła jak ptak. Antosia spoglądała na niego z podziwem. [.....]
... Mijali księże włóki i krzyż przy drodze, od którego zaczynała się gęsta zabudowa Komórska. Po lewej stronie zwracał uwagę zaciszny domek Polaszków. [...] Od domu Polaszow szara wieża kościoła wydawała się już blisko. Trzeba było tylko minąć "Spritzenhaus", wozownię strażackich sikawek i karczmę Schoepsa, aby znaleĄć się w samym środku wsi. Na lewo jechało się pod górę do Warlubia, a na wprost - do Nowego. W pobliżu skrzyżowania kręciło się zazwyczaj dużo ludzi. Co chwila przechodził ktoś znajomy i za każdym razem na bryczce podnosiły się w górę, jak na komendę, trzy kapelusze i Jaśkowa czapka.[...]
Widać Nowe - odezwał się Jasiek.
Spojrzeli w stronę, gdzie za koronami drzew owocowych ukazało się miasto na wysokiej górze. Nad miastem piętrzyły się gotyckie kościoły, których masywy i wieże sprawiały wrażenie raczej prastarego zamczyska; był to widok prawie nierealny, ukazywał się na krótko między drzewami i znowu znikał, jak błyszczący klejnot. Antosia, która tak często podziwiała go, jadąc tą drogą do Nowego, tym razem czemuś się zafrasowała i zwiesiła głowę.
Tera przyńdzie to najgorsze - westchnęła.
Co najgorsze ? - zląkł się Dełał.
Ta jejech sztandesamt. Kómu to potrzebne? Chba nóm ba spsota. Ciarki lejtó mi po krzyżu, kej przypomna sobie ło tym. Co to bandzie, Dełał, jak zacznó pytać po mniamiecku?
Nic sie nie bój, Antosia, bandziesz mówieła jano jó ji nie.
Mimo że i świadkowie próbowali bagatelizować znaczenie tego aktu, im bliżej było do miasta, tym głębsza zaduma ogarniała pannę młodą. Kiedy przyszło im przekroczyć progi Urzędu Stanu Cywilnego, Dełał ujął Antosię pod ramię, żeby podtrzymać ją na duchu. Młody urzędnik powitał ich życzliwym uśmiechem. Dano znać o przybyciu młodej pary i wkrótce z sąsiedniego pokoju doleciało przez otwarte drzwi tubalne, ostre "Herein". Wchodzili po kolei, młody urzędnik zamknął za nimi drzwi.
Po cywilnym ślubie pan Klejna zaprosił wszystkich do siebie na obiad. Pani Małgola, młoda żona Klejny, czekała na gości i witała ich już z balkonu:
Prosza do góry, prosza!
Mieszkanie uderzało czystością i niezwykłą starannością urządzenia. Otwarte na oścież drzwi do pokojów i kuchni sprawiały wrażenie dużej przestrzeni. [...]
Rozgośćta sie - prosiła - łu nas jak w dómu, pogadajta sobie, a ja tymczasem zawina sie szurtu purtu kele łobiadu, nie? A przy łobiedzie musita mnie łopowiedzieć, jak tam było na tym sztandesamcie. Ciekawa jazdam, bo jak ja z moijm żeśma sie żanieli, to tego nie było. Szło sie jeno do kościoła ji kóniec. Nie było tyle termedyjów co tera. Ale to łóni wymyśleli. Pamiantom, że było wiele krzyku wuli tego sztandesamtu, ale już tak łostało. [....]

Antosia, a tera powiedz mi, jak to było na tym sztandesamcie. Umniałaś wszystko?
Ale gdzie tam. Był ci tam taki stary drych, chudy jak szczepa. A twarz mniał taka podługowata jakby jó chtóś sklapneł. Najpsierw pytał sie Dełała, chtórny łumniał wszystko głaciuchno.
A widzieliśta - wtrącił Dełał - jak krancieł tó gambó? Jak mnie pytał "Name", a ja mu na to: Czubek, to jeszcze dobrze, ale jak mnie pytał "Vorname", a ja mu na to : "Tadeusz", to skrzywił gamba, jakby jad kwaśne jabko. Para razy maczał psióro do ty tynty, bo pewnie nie wiedział, jak to napsisać. A jak mu powiedziałóm nazwisko matki z panny, wiercieł sie na swoim zeslu, jakby siedział na jigłach: Rościszewska! Musiałóm mu podawać literka po literce, bo by kaduk wszystko pokrancieł.
A po tym wetchneł swoje ślepsie na mnie - podjęła Antosia. - Myśłałóm, żw mnie pożre. Jak mnie pytał: "Name", a ja mu na to: "Kłos", to on od razu powiedział, że... Dełałek, co to łón powiedział?
Es gibt kein "ł" mit Strich in deutscher Sprache.
Nó, nó! Ale najgorzy było jak mnie spytał: "Vatersname". Ja mówia mu: "pómer", tak jak je, nó nie? Ale łón wlepsieł znówku swoje slepsie na mnie i spytał ło coś, czego nie rozumniałóm, a wyśta sie po cichu zaczani chichotać.
Nó, bo jak sie nie chichotać - wyjaśnił Dełał. - Nie, nie...nie z tego, że Antosia zrobieła feler, ale z jego gamby. Zdziwieł sie jak kura twarogowi i zapytał: "Was? Der Vater ist in Pommern?" To my w śmiech, a łón zły był jak szewiec.
A ja - pochwyciła Antosia - mówia wóm, zapalełóm sie jak śweca, bo nie wiedziałóm, z czego łóni sie tak chichocó. Ale łóni przesteli sie chichotać, jak łón jim coś powiedział. Dełałek, co to łón powiedział?
Powiedział łostro: "Cicho, tu nie karczma, jano sztandesamt". Ji myślałóm, że panknie ze złości. Na szczeście wujek wyklarował grzecznie, że łojciec Antosi nie w Pómrach, jano, że "pómer", że nie żyje. A potam już poszło gładko, ale było mu trocha gupsio.
To dobrze, że mu było gupsio - powiedziała pani Małgola, która dotychczas słuchała z zaciekawieniem. - Niech sie też łuczy po naszamu, jak chce siedzieć na amcie, nie?
Zycher, zycher - przypieczętował sprawę pan Klejna. - Ale nic. Wypsijma lepsi za zdrowie naszych kochanych gości. Na zdrowie! Na zdrowie! [.....]


Fragment nadesłał Kapa
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować lub nie masz konta?
Skontaktuj się z administratorem portalu - admin@miasto-nowe.com
Losowa Fotka
Ostatnie komentarze
News
W miesiąc ponad 600 we...
Była tą jedną, jedyną,...
Od dziś do dyspozycji ...
Przeglądając Gazetę No...
Przed chwilą sprawdzał...
Artykuły
Odnośnie informacji z ...
[b]ks. Edmund Kamrowsk...
...moi rodzice również...
"Każda historia ma swó...
Janek nie żyje. Zmarł ...
Jakież to ma znaczenie...
Mój tata o tym miejscu...
W ogrodzie moich dziad...
A gdzie plata, trygiel...
Z ciekawością przeczyt...
Fotogaleria
chyba tak ;)
Dzięki, czyli wszystko...
Ika, w latach 60 tych,...
To już drugie zdjęcie ...
biografia Ks. Dr Jana ...
Fajnie, ze BN udostepn...
Jeszcze jedna "perełka...
dawnych fotografii cza...
Ważne znalezisko - fot...
Świetne. Mam zamiar zo...
fajna fotografia ludzi...
Społeczność Tryla świe...
zmienione na wyzsza ro...
zmienione na wyzsza ro...
zmienione na wyzsza ro...
P. Ewa Kania, a nie No...
Smutna wiadomość. Prze...
Pan Ewaryst Bączek prz...
dzięki za potwierdzeni...
Pan J. Rzóska, ja jest...
Ostatnie artykuły
· Fragmenty książki El...
· Przyjaciel 1899
· Przyjaciel 1897 - 1898
· Przyjaciel 1896
· Przyjaciel 1892 - 1895
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
· Co z tym Neuenburgie...
· Biografia Ks. Dr Jan...
· "Urok papieroska."
· Jan Sikorski ps. Orl...
· Niemieckie meldunki ...
Najciekawsze tematy
Brak tematów na forum
Ostatnio dodane zdjęcia

Fara remont dachu

Widok na klasztor po...

Kaffee Koeber

Pocztówka Warlubie

Kościół parafialny

Panorama na farę

Rynek

Kościół pofranciszka...

Kościół parafialny

Przystań Żeglugi Rze...

Cmentarz menonicko-e...

Wisła czerwiec 2017

Malowanie muralu

Mural

rok szkolny 1959/60

Koło pszczelarzy w N...

Auguste Lange Tryl

Gustav Jackel 1877 -...

Gerber geboren Berhe...

Tryl jesień 2016

Tryl jesień 2016

Tryl

Gajewo Zawada

Nowe zimą

Nowe zimą

Nowe zimą

Nowe zimą

Nowe zimą

Wieża ciśnień

Wieża ciśnień
Wygenerowano w sekund: 0.16 - 28 zapytań MySQL 9,069,758 unikalnych wizyt