Luty 14 2025 22:51:07
Nawigacja
· Strona Główna
· Artykuły
· Download
· Forum
· Galeria
· Kontakt
· Szukaj
Dokumenty Mówią

Dlaczego dokumenty, już wyjaśniam. Po publikacji na portalu DZIENNICZKA mojej mamy (wtedy Wandy Wojnowskiej) zadano mi pytanie: a jakie były drogi wojenne jej brata, Brunona Wojnowskiego?. Z pewnym zażenowaniem musiałam przyznać, że nie znałam dokładnej odpowiedzi na to pytanie, nie znał jej również jedyny z żyjących jego dzieci, syn Leszek. Wiedzieliśmy jedynie, że służył w polskiej jednostce wojskowej RAF w Anglii, jako techniczny pracownik obsługi naziemnej. Wiedziałam o tym z ustnych relacji rodzinnych, jak i ze zdjęć przysłanych (datowanych) rodzicom i siostrze Wandzie. Na zdjęciach tych był w mundurze wojskowym właściwym dla tych sił. Jak to się stało, że tam trafił, jaką drogą?. Nie był przecież zmobilizowany w chwili wybuchu wojny, nie był żołnierzem Wojska Polskiego ze względu na wiek. To były pytania, które przez długi czas nie dawały mi spokoju. Poprosiłam rodzinę o pomoc w odnalezieniu czegokolwiek, co by na te pytania odpowiedziało.

Pomoc Leszka (syna), a zwłaszcza Żanety Wenty (córki Maryli) – wnuczki Brunona w poszukiwaniu zachowanych pamiątek rodzinnych okazała się bardzo owocna. Leszek miał imienny KALENDARZYK POLAKA W WIELKIEJ BRYTANII 1946. Kalendarzyk ów, dostał jego syn Tomasz, od babci jako pamiątkę po dziadku. W kalendarzyku mnóstwo codziennych zapisków, np. wysokości żołdu, czy wydatków, oraz przy określonych dniach zapiski, kto ma dziś urodziny itp.

Znalazł się również album ze zdjęciami cały poświęcony polskiemu 306 Dywizjonowi Lotniczemu w siłach RAFu, w którym to służył Brunon. Część zdjęć z tego albumu znajduje się już w Galerii portalu – Nowianie.

Wnuczka Żanetka poszukiwała dalej. Dzięki jej dociekliwości, w starym pudle, w piwnicy znalazła niepozorną teczkę, trochę sfatygowaną, pełną pożółkłych dokumentów. Skarb niezwykły, bo zawierający poukładane i posegregowane dokumenty, podzielone ręką Brunona w 3 grupy, tak jak etapy jego życia. Z nich właśnie jak i napisanego życiorysu wiemy jak potoczyło się to życie – mieszkańca Nowego – nowianina Brunona Wojnowskiego.

Oto ta teczka [ kliknij prawym przyciskiem myszy na zdjęciu a następnie lewym z menu wybierz pokaż obrazek - by otworzyć w pełnej rozdzielczości ]

Teczka Brunon Wojnowski

Miałam pisać o wojennych losach Brunona, ale ogrom dokumentów zmienił mój pierwotny pomysł. Zaczynam więc od początku. Urodził się w Twardej Górze w 1921r, jako syn kolejarza. Z opowiadań babci wiem, że był bardzo żywiołowym, niesfornym dzieckiem, przysparzającym swym łobuzerskim zachowaniem wiele kłopotów rodzicom.

Jeszcze jedna uwaga: na wielu dokumentach widnieje na przemian imię Brunon lub Bronisław, ale zawsze dotyczy to tej samej osoby - Brunona, bo tak brzmi prawidłowo jego imię.

Teraz mówią DOKUMENTY. [ kliknij prawym przyciskiem myszy na zdjęciu a następnie lewym z menu wybierz pokaż obrazek - by otworzyć w pełnej rozdzielczości ]

świadectwo chrztu św Brunon Wojnowski

akt urodzenia Brunon Wojnowski

Pierwsze zdjęcie 2 letniego Brunona z rodzicami i półroczną siostrą Wandą

Naukę rozpoczął w 4 oddziałowej Szkole Powszechnej w Rychławie 1928r.

szkoła rychława 1928

Brunon - 4-ty od prawej w drugim rzędzie u dołu.

Naukę kontynuował w 7 oddziałowej Szkole Powszechnej w Warlubiu, którą ukończył w 1935r

Obrazy artykułów: szkolapowszechnawarlubie1935.jpg

Zdjęcie z ukończenia Szkoły. Brunon-5 ty od prawej, w najwyższym rzędzie.

Z dniem 1.02 1937 rozpoczyna naukę zawodu jako uczeń ślusarski w firmie G. Voss w Nowem ( po wojnie były w tym miejscu Zakłady Mechaniczne) do dnia 31. 08. 1939r. Wybuch wojny przerywa naukę, do której powraca z dniem 1. 01. 1940r. Po upływie trzy letniej nauki nie zostaje dopuszczony do egzaminu czeladniczego ze względu na narodowość, nadal jednak pracuje w tej firmie jako przyuczony robotnik.

Oto świadectwa tej nauki i pracy.

Świadectwo nauki Brunon Wojnowski G.Voss Neuenburg

Egon Lemke Brunon Wojnowski Neuenburg

W roku 1941 zostaje przeniesiony na prace przymusowe do firmy Aparatebau Sum Werke w Rumi- Zagórze gdzie pracuje w charakterze montera części silnikowych.

Zdjęcie pracowników przymusowych tej firmy. Pierwszy z prawej Brunon, pośrodku siedzi pan Bronisław Badźmierowski z Rychławy, serdeczny przyjaciel Brunona.

Aparatebau Sum Werke Brunon Wojnowski

We wrześniu 1943r zawiera związek małżeński z Heleną Kraińską.

Brunon Wojnowski Helena Kraińska Franciszek Majewski 1943 Neuenburg

Jeszcze w tym samym roku ( 1943r) zostaje wcielony do Wermachtu, gdzie po przeszkoleniu zostaje wysłany do jednostki stacjonującej w północnej Francji jako rusznikarz.

Po wylądowaniu wojsk amerykańskich we Francji wraz z kolegami próbuje ucieczki. Tak to opisuje w swym życiorysie cytuję:

W roku1944 w miesiącu czerwcu wspólnie z kolegami próbowaliśmy ucieczki do jednostek amerykańskich, co się nam udało i już pod koniec miesiąca lipca 1944roku zgłosiłem się w szeregi Wojska Polskiego. Po dokładnej weryfikacji przydzielony zostałem do obsługi naziemnej w301 Dywizjonie Lotniczym, który podówczas stacjonował w Brindisi ( Italia). Po zakończonej akcji zrzutowej dla powstania warszawskiego i walk wyzwoleńczych na Bałkanach wspólnie z całym dywizjonem przetransportowano nas do Anglii”.

W tym miejscu muszę nadmienić, iż dezerteruje z Wermachtu pod zmienionym nazwiskiem - Karasiewicz obawiając się represji ze strony Niemców wobec pozostawionej w kraju rodziny.

Obrazy artykułów: brunonwojnowskiitalia1944.jpg

W Wielkiej Brytanii zostaje skierowany na półroczny kurs mechaników silnikowych, który kończy z wynikiem celującym, awansując jednocześnie do stopnia kaprala .

Obrazy artykułów: kurscammeringham.jpg

Uczestnicy kursu w Cammeringham

Po skończonym kursie zostaje przeniesiony do 306 Dywizjonu Myśliwskiego.

Dywizjon 306

306 Dywizjon

Zaświadczenia o odbytym kursie

A teraz kilka zdjęć z życia Dywizjonu:

dywizjon 306 brunon wojnowski

dywizjon 306 brunon wojnowski

A teraz mała dygresja – opowiadał, nam nastolatkom, Brunon, jak pierwszy raz został zaproszony przez polskiego lotnika na lot ćwiczebny. Skorzystał z radością, ale po wylądowaniu wyszedł samolotu na baaaaaaardzo miękkich nogach i z przysięgą na ustach, że już nigdy nie da się namówić na taki lot. Wszystkie te podniebne ewolucje lotnicze, którymi się popisywali lotnicy ( beczki, korkociągi itp.) miały nauczyć młokosów z obsługi naziemnej respektu wobec polskiego pilota i prawie na zawsze zniechęcały do udziału w takich popisowych lotach.

A oto zdjęcia wspomnianego wyżej Kalendarzyka Polaka w Wielkiej Brytanii 1946, od którego to rozpoczęliśmy poszukiwania dalszych pamiątek rodzinnych Brunona.

kalendarz polaka w anglii 1946

Okładka Kalendarzyka.

kalendarz polaka w anglii 1946

kalendarz polaka w anglii 1946

W lutym 1946r Brunon zgłosił chęć powrotu do kraju, gdzie czekała żona jaki pierworodny synek Ryszard którego jeszcze nie widział. Sam też tęsknił za bliskimi i krajem.

Z zaopatrzony w niezbędne oficjalne dokumenty.

zaswiadczeniekomendauzupelnienbrunonwojnowski.jpg

Poprzez obóz przejściowy we Włoszech wraca do Polski 16 lipca 1946r.

Dzięki niemu mógł nieodpłatnie powrócić do kraju. Do Nowego przyjechał w dniu 23. 07 1946r.

W lipcu 1946r podejmuje pracę w Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni – Oksywiu w charakterze motorzysty. Oto odpowiednie dokumenty.

Z uwagi na niemożliwość otrzymania mieszkania, jak i względy rodzinne zwalnia się na własne żądanie i powraca do Nowego, gdzie podejmuje pracę w Zjednoczonych Zakładach Stolarskich w Nowem z dniem 18. 11. 1946r.

Zakłady zmieniają nazwę na Pomorskie Zakłady Przemysłu Drzewnego, potem na Nowieńskie Fabryki Mebli. Kolejno w tym zakładzie zajmował stanowiska: ślusarza, brygadzisty warsztatu mechanicznego, majstra tegoż oddziału, Inspektora Ruchu, Starszego Mechanika i Kierownika Działu Inwestycyjnego.

Przez cały ten okres podnosi swe kwalifikację poprzez najpierw zdanie egzaminu czeladniczego.

egzamin czeladniczy Brunon Wojnowski

Dokonuje również szereg usprawnień, które rejestruje w Urzędzie Patentowym.

patenty brunon wojnowski

To niektóre z kilku zaświadczeń.

Uzupełnia też swoje wykształcenie do – średniego technicznego.

W Nowieńskich Zakładach Mebli pracuje do końca1961r, następnie poleceniem służbowym zostaje przeniesiony na stanowisko Kierownika MPGK w Nowem.

Na stanowisku tym pracuje do marca 1965r.Następny etap w życiu Brunona to ponowne służbowe przeniesienie na stanowisko Dyrektora Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Świeciu, dokąd przenosi wraz całą rodziną. Pracuje w nim do lutego 1974r.

Tyle mówią nam dokumenty.

Teraz chcę dodać kilka słów od siebie. Zapamiętałam Brunona mojego wujka i zarazem Ojca Chrzestnego jako surowego, wymagającego, ale i bardzo kochającego rodzica, ojca czwórki dzieci śp. Rysia, śp. Kazika, Leszka, śp. Maryli. Z psotnego urwisa przemienił się przez lata w statecznego starszego pana. Zmarł 1978r mając zaledwie 57lat. Pochowany na cmentarzu w Świeciu.

Irka Slominska Brunon Wojnowski

nasze ostatnie wspólne zdjęcie z 1971r

Kilka moich przemyśleń po tym całym poszukiwaniu zaginionego czasu.

Gdy byliśmy dziećmi, młodzi, wszystkie te opowiadania naszych rodziców były gdzieś z dalekich czasów, czasem niewarte uwagi przelatywały przez uszy, uchodziły z pamięci. Teraz patrząc z dystansu upływającego czasu nabierają innego znaczenia. Stają się dla nas bardzo ważne. Utraciliśmy bezpowrotnie czas, w którym należało pytać, dociekać, słuchać uważnie. Nie mamy już kogo pytać. Teraz mówią za nich pozostawione dokumenty, zdjęcia, trzeba przywoływać z pamięci opowiadania zasłyszane w dzieciństwie.

Dlatego zachęcam do przeglądania domowych zakamarków, szuflad, starych pudeł, popatrzeć jeszcze raz z uwagą na pożółkłe dokumenty, poblakłe fotografie, gdzie nie zawsze potrafimy już wielu osób rozpoznać. Proszę szukajmy, a młodzi ludzie niech słuchają, pytają, a znajdzie się zapewne jeszcze niejedna taka lub inna historia życia mieszkańca Nowego jak ta - Brunona Wojnowskiego.

Siostrzenica Brunona Irena Słomińska.

PS. Serdecznie dziękuję Leszkowi Wojnowskiemu, jego córce Małgosi, a zwłaszcza Żanetce Wencie za pomoc w poszukiwaniach pamiątek, ich udostępnienie i wyrażenie zgody na ich publikację. Dzięki Kochani.

Komentarze
#1 | kapa dnia sierpień 12 2014 13:47:48
Wiadrami na śmietnik
Gdy przeglądam zbiór dokumentów ilustrujących życiorys Brunona Wojnowskiego zebranych przez rodzinę, to przypominam sobie aforyzm Eliasa Canettiego: Istota wspomnień polega na tym, że nic nie przemija. Jednakże jak często sytuacja po śmierci kogoś bliskiego wygląda inaczej.Znakomicie opisuje to Hanna Krall. Przepraszam za bardzo długi wyimek, ale w nim zawiera się wszystko, co publikacja Ireny przywodzi na myśl. To fragment z książki Hanny Krall, Żal, Warszawa 2007.
Córka przystępuje do robienia porządków. Rzeczy niepotrzebne wrzuca do wiadra, pamiątki odsuwa na bok.
Pamiątkami są między innymi zdjęcia, przeważnie wnuczki, pocztówki z wakacji pogodnie zakłamane, laurki na Święto Matki, telefony osób, które od dawna nie żyją, (...)
Rzeczy niepotrzebne: kokardy od wiązanek, rozerwane łańcuszki, rozsypane korale, okładka notesu z napisem „Wystawa Ziem Odzyskanych”, radio Eltra bez baterii, pogięty czajnik bez gwizdka, malinowy sok z zeszłego roku, tara, na której prała pieluchy wnuczki, tasak, którym siekała rybę...
Z wiadrem pełnym rzeczy niepotrzebnych córka idzie do śmietnika. Mija ławkę i kilku staruszków zajętych ożywiona rozmową. Wraca do domu. Znów idzie do śmietnika. Staruszkowie już milczą. Uśmiecha się do nich, jakby przepraszała za nietakt. Wzdychają, takie jest życie, proszę pani. Mijając ławkę po raz ostatni, mówi:[i] to ja. To moje życie wynoszę teraz wiadrami.
[ s. 449/450 ][/i]
Przecież z dokumentami, które mamy przed sobą mogło być tak, jak w książce Hanny Krall – wiadrami na śmietnik. W większości przypadków tak właśnie się dzieje, dlatego temu łańcuchowi krewnych Wojnowskiego należą się serdeczne dzięki, że ocalili pamięć o jeszcze jednym mieszkańcu Nowego. Powtarzam często: Zawsze musi być ktoś, choćby Koszałek Opałek, co familii przypomni dziadka. Kto wysłucha i się zasłucha w domowe opowieści. Kto wydobędzie pożółkłe dokumenty...
Dlatego można się cieszyć, że wiadra tym razem nie były potrzebne. Albo ich nie użyto.
#2 | rena-56-56 dnia sierpień 13 2014 17:23:32
Starannie udokumentowany ważny etap w życiu człowieka. Ciekawa lektura. Szkoda, że zostały tylko dokumenty. Znam ból wynikający z zaniechania w młodości wysłuchania opowieści z życia dziadków i rodziców. Tak jak Tobie Ireno, tak i mnie już nikt nic nie opowie. Staram się jednak uchować co się da. Znalazłam np. odpis testamentu mojego pradziadka z 1923 r. - rozlatujące się, pożółkłe kartki. Sporo się dowiedziałam. Tym większy żal, że pozostają tylko domysły i własna wyobraźnia. Myślę, że do spojrzenia za siebie, trzeba dojrzeć. Młodzi tego nie czują. Musimy ich uczulać i prosić by starali się zapisać, zapamiętać i pytać swoich bliskich o ich życie. Inaczej będą żałować jak my, że nasi bliscy ostali się tylko na zdjęciach. Nie wynoście wiadrami niczyjego życia na śmietnik !
#3 | slom dnia sierpień 13 2014 21:27:32
Zgadzam się z reną-56-56, że trzeba dojrzeć, by docenić czas, którego nie byliśmy uczestnikami, stare dokumenty czy zdjęcia. Młodzi tego nie czują, bo mają inne formy przekazu. Do nas bardziej trafia tekst drukowany. Patrząc na dokument w monitorze komputera, a który to trzymałam w rękach, nie czuję jego delikatności, kruchości z powodu upływu czasu, tego coś wzruszającego, tego minionego czasu. Od osób trzecich dowiedziałam się, że "przecież można stare szpargały zarchiwizować na nośnikach elektronicznych i nie będą zagracały szaf, czy szuflad", no można, ale to nie to samo, przynajmniej dla mnie, tak mam. Wolę również bardziej oglądać stare albumy niż slajdy w komputerze. Oglądając je wraz z wnukami zadali mi pytanie; czy mam zdjęcia gdzie jest 4razy pra?(dla nich),no nie, bo nie było wtedy jeszcze fotografii.Trudno było małym główkom to zrozumieć. Dla nich telewizor i komputer są od zawsze. Nośniki elektroniczne na pewno ułatwią pracę archiwistom i ocalą od zapomnienia nie jedno, dlatego zgadzam się z przedmówcami, że nie należy wyrzucać na śmietnik "przeszłości", a młodych prosić, by zechcieli je elektronicznie zarchiwizować. Gdy dorosną sami z ciekawością poczytają: "jak to dawniej bywało"
#4 | Ika dnia sierpień 14 2014 11:15:25
Dobra robota, Irka! Pięknie opowiedziałaś o swoim wujku. Podziwiam za ilość zebranych dokumentów, zdjęć, za to, że zachęciłaś do tego rodzinę. Wiem, że nie każdy jest chętny, by szperać w przeszłości. Niestety, nie tylko młodzi nie chcą odwracać się za siebie, ale też wiele starszych osób na pytania o przeszłość reaguje ze zdziwieniem: "A po co to komu? Kogo to interesuje?... "
Zbierając te dokumenty i wspomnienia, nie tylko utrwaliłaś na dłużej pamięć o wujku, o dawnym nowianinie, ale też zachowałaś dla potomnych obraz życia w tamtych czasach, a to też jest ważne.
#5 | byc-albo-nie-byc dnia wrzesień 02 2014 21:41:20
Świetnie zebrana dokumentacja slom , dużo trudu włożyłaś w zebranie i opisanie wszystkiego. Gratulacje samo zaparcia i dyscypliny! Pozdrawiam
#6 | slom dnia wrzesień 03 2014 09:12:20
Dziękuję za miłe słowa, ale to również zasługa moich bliskich, którzy uczestniczyli w tych poszukiwaniach "zaginionego czasu"
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować lub nie masz konta?
Skontaktuj się z administratorem portalu - admin@miasto-nowe.com
Losowa Fotka
Ostatnie komentarze
News
Dziękuję i wzajemnie ż...
Wzajemnie Arku. Tym sz...
12 października ukaże ...
Dziesięć lat... Aż tru...
Tak jak pisze kapa - z...
Artykuły
Uzypełnienie, [url]htt...
ciekawy materiał dotyc...
[img]https://bi.im-g.p...
58Wiktoria prosze: [ur...
Arek, masz jakiś link ...
Informacja do 58Wiktor...
Dodatkowa informacja d...
Bies, masz może zdjęci...
Tak, została część bud...
Super, dziękuję. Coś n...
Fotogaleria
Poniżej link do wspomn...
Wystawa została zorgan...
Dzieki za kolejne info...
Na wystawie w zamku je...
Obecnie to juz history...
Dziękuję za informację.
Kapa daj namiar mniej ...
Nawet tyle nie zostało...
Piękne czasy, piękne m...
Portal ma się dobrze, ...
[i]Kurier Bydgoski 03-...
Kolejna publikacja z n...
[i]"Zakłada się park m...
Musi byc to gdzies udo...
Ciekawe ile osób otrzy...
Ile drzew rosło w tamt...
Ciekawy i rzetelny art...
R.I.P. (*) (*) (*)
Piękny motocykl : [url...
chyba tak ;)
Ostatnie artykuły
· Przyjaciel 1900 - 1901
· Fragmenty książki El...
· Przyjaciel 1899
· Przyjaciel 1897 - 1898
· Przyjaciel 1896
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
· Artykul "Utracona pr...
· Co z tym Neuenburgie...
· Rodzina Stasiewskich
· Wszelkie info o lini...
· Młynarz z Nowego Fra...
Najciekawsze tematy
Brak tematów na forum
Ostatnio dodane zdjęcia

Dom przy ul. Bydgosk...

Dzieci

Nadanie imienia sali...

...a swego nie znacie.

Stary cmentarz

Bar Sambor

Po schodach w górę i...

Blacharz i Mistrz de...

Katastrofa samochodo...

Nowe - ośrodek przem...

Targi Meblowe w Nowe...

Otwarcie Targów Mebl...

W królestwie stolarz...

Organizatorzy Targów...

Targi Meblowe w Nowem

Katastrofa samochodo...

Z uroczystości 3- ma...

W Persie 30 XI 2019

Bzowo Restauracja M....

Planty zimą

Piękna niedziela w N...

Piękna uroczystość n...

W przyszłym roku tar...

W pomorskiej stolicy...

Królewstwo meblarzy ...

Jubileusz zasłużoneg...

Cenny zabytek histor...

Grupa członków Stron...

Sambor I gdański

Z WĘDRÓWEK PO POMORZ...
Wygenerowano w sekund: 0.29 - 28 zapytań MySQL 16,991,543 unikalnych wizyt