Styczeń 20 2018 07:27:27
Nawigacja
· Strona Główna
· Artykuły
· Download
· Forum
· Galeria
· Kontakt
· Szukaj
Utracona przyszłość. O Trudzi i Antku

„Los ludzi nieustannie huśta się między radością a bólem”
Wiesław Myśliwski

    Z dziesięciorga dzieciaków wskazał tych dwoje. Los - obojętny i ślepy. Chciał też pogrzebać ich w niepamięci. Choć nie zachowały się żadne ślady , choć ani ułamek sekundy z ich istnienia nie zakrzepł w fotografii – opowiem jak ich sobie wyobrażam. Na szczęście wspomnienie to też fotografia - pamięci.

    Siostra i brat, rodzeństwo mojego ojca. Jedyny trop – urzędowy. Dotarłam do ich aktów urodzenia. Dokumenty sporządzono w języku niemieckim - szwabachą. Trwał przecież zabór pruski na ziemiach z których pochodzili.


    Cały ród Ryngwelskich ma swoją kolebkę na Kociewiu w Borach Tucholskich we wsi Udzierz (Udschitz podczas zaboru), malowniczej ale zapadłej i ubogiej. Liczne jeziora ratowały w biedzie bogactwem ryb i raków, gęste lasy oprócz drewna dostarczały zwierzynę i leśne owoce. Wszyscy mężczyźni i chłopcy we wsi byli zapalonymi rybakami.
    Pruski zaborca szybko zniósł pańszczyznę, znikły też czynsze pieniężne – rodzina miała więc własną chałupę i kawałek ziemi. Dorabiali także we dworze. W ten sposób zarobił na swoją gospodarkę Antoni, który w 24 roku życia ożenił się z 19-letnią Joanną Gołecką z sąsiedniej osady Cisowy. Pobrali się w styczniu, a w grudniu 1912 r. przyszło na świat ich pierwsze dziecko – Gertruda. Dwa cudowne lata była jedynaczką zagarniając całą miłość matki i skrawek serca ojca.
    Pod koniec lipca 1914 r. rozszalała się rzeź  wielkiej wojny, która obaliła dynastie i zmiotła cesarstwa. Ziemie zaboru pruskiego a więc i Udzierz, działania wojenne dotknęły tylko epizodycznie, niemniej skutki wojny odczuwano bardzo boleśnie, wszyscy ponosili świadczenia na rzecz armii i frontu. Przez całą wojnę rekwirowano wszelkie zapasy zbóż i ziemniaków, wydzielano racje zboża chlebowego i jęczmienia. Na głowę przypadało tygodniowo siedem funtów ziemniaków, wydzielano też racje owsa lub jęczmienia dla konia. Trwała ostra reglamentacja i dotkliwa rekwizycja. Przed głodem – jak zawsze – ratowały jeziora i las, mimo to panowała straszliwa nędza. A dzieci w rodzinie przybywało. W 1915 roku urodził się Jan, rok później – Antek, już po wojnie Jadzia, Franek i Józek. Kiedy rodzina przeniosła się z Udzierzy na nieco większe gospodarstwo we wsi Zawada był rok 1924. 12-letnia Trudzia, jako najstarsza - dźwigała ciężar wszystkich kobiecych robót by pomóc harującej matce. Chłopcy pracowali w polu i w zagrodzie przy zwierzętach. Ojciec nie był czuły ani dobry, gonił do roboty bezlitośnie nie żałując bata.
    Latem 1925 r. rankiem, w polu Joanna urodziła piątego syna Kazika, siódme dziecko w rodzinie (mojego ojca). Późnym popołudniem mąż zagnał ją do pielenia ziemniaków, robota nie mogła czekać. Niemowlakiem zajęła się Trudzia.
    Czy ta zahukana, ledwo umiejąca się podpisać dziewczynka, która z rodzeństwem dzieliła jedyną parę butów miała czas aby o sobie pomyśleć ? Pomarzyć ? Nie znała innego życia, nawet nie wiedziała , że takie istnieje. W Udzierzy pędziła do przykościelnej szkółki 12 kilometrów, w Zawadzie nikt jej do szkoły nie posyłał.
    Pewnej nocy gospodarstwo w Zawadzie poszło z dymem. Trzeba było zaczynać wszystko od początku. Ojciec szukał nowego miejsca, koniecznie z jeziorem. Ślepy los chodzi bez przewodnika, padło więc na Bochlin, rozległą wioskę koło Nowego nad Wisłą. Żyzne pola rzepaku, buraka cukrowego , żyta i ziemniaków, no i jeziorko - malownicze choć zwodnicze, bez nazwy, na polu u gospodarza Piesika. Stawianie nowej chałupy nagliło – urodziło się kolejne dziecko. W maju 1928 r. Trudzia trzymała w objęciach nową siostrę Ludwikę. Gnieździli się wszyscy w jednej izbie, stopniowo powstawały kolejne i kuchnia z dużym piecem. Wszystko siermiężne, małe , z klepiskiem zamiast podłogi. Ojciec najął sąsiadów by przyspieszyć budowę. To oni widzieli jak w pewne gorące południe Trudzia pobiegła się ochłodzić w jeziorze. Murarze patrzyli za  zgrabną 16-latką z długim warkoczem w wyblakłej, płóciennej sukienczynie w kwiatki. Dziewczyny w rodzinie były urodziwe, złotowłose i jasnookie.
    Trudzia długo nie wracała. Wszczęto poszukiwania. Zarośnięty szuwarami brzeg jeziorka skrywał ciało dziewczyny kilka godzin, zanim dwunastoletni Antoś odkrył tragedię. Żałoba trwała krótko, ubyło rąk do pracy ale też gęb do wyżywienia.
    Dziewczyna szła przez życie cichutko a jednak los ją wyznaczył. Nie poznała już swoich kolejnych braci – Rajka i Czesława. Oszczędzony jej został dramat rodziny podczas kolejnej wojny. Nie dowiedziała się jakie fatum dosięgło Antka, który ją znalazł na brzegu Popówka i nie umiał pogodzić się z jej odejściem.
    Nie ma nawet na kamieniu dwóch czarnych cyfr w nawiasie , nie uchował się jej grób na nowskim cmentarzu. Jednak „ nie umiera ten kto trwa w pamięci żywych”.

***

„A najdzielniej biją króle. A najgęściej giną chłopy”
Maria Konopnicka

    W rogatywce i z szablą u boku Jan, starszy o rok brat prezentował się pięknie. Antek pomyślał, że też sobie zrobi taką fotografię. Dostał powołanie do wojska w tej samej jednostce co Jan, który rok temu wrócił do cywila. Grudziądz był ważnym ośrodkiem wojskowym, siedzibą m.in. 18 Pułku Ułanów Pomorskich, 16. Dywizji Piechoty i 16. Pułku Artylerii Polowej.
    Jako prosty chłopak ze wsi Antek wylądował w piechocie i marzył, że zostanie w wojsku. Bo co miałby robić ? Zawodu nie ma żadnego a na karku 23 lata. W armii ma żołd i jedzenie. W mundurze wygląda schludnie i dziarsko, dziewczyny zerkają chętnie i z uśmiechem. Nie ma jeszcze ukochanej ale na pewno znajdzie. Najgorsze to te wiadomości o zbliżającej się wojnie, o Niemcach co się zbroją i szykują na Polskę. Antek jest dobrej myśli – na pewno sobie dadzą radę, tyle wojska ! Ułani są waleczni, obserwował ich ćwiczenia, bardzo chciałby się do nich przenieść. Na koniu ojca przegalopował przecież wszystkie bochlińskie przestrzenie. W jednostce widział też armaty pułkowe i całe zespoły polowych działek. Wojsko jest dzielne, karne – on też. Jak będzie trzeba nie stchórzy, pójdzie się bić.
    W sierpniu 1939 r. w pułku było już bardzo nerwowo. W marcu była pierwsza alarmowa mobilizacja, następna w związku z zagrożeniem Gdańska 13 sierpnia.  Antkowi termin wyjścia  do cywila minął 11 sierpnia, w dwulecie służby, ale został. Przed 20 sierpnia żołnierze dostali przepustki na dwa dni. Kto chciał mógł się pożegnać z rodziną, było już pewne , że wojna wybuchnie.
    Antek postanowił pójść pieszo do domu, cóż to dla dobrego piechura 25 kilometrów ! Najpierw przeszedł najdłuższy w Polsce most na dolnej Wiśle, 60-letni , prezentował się okazale. Wybudowali go Niemcy w 1879 r. Z mostu zszedł na ciągnący się kilometrami wał nadwiślański. Maszerował dziarsko i zastanawiał się czy Niemcy chcą zniszczyć albo odebrać to, co kiedyś zbudowali. Sąsiednie mosty w Tczewie i Fordonie też wyszły spod rąk ich rodaków.
Sierpniowy upał mocno się dawał we znaki więc Antek ściągnął buty , bluzę i wchodził na każdą główkę schłodzić się wiślaną wodą. Co 2 godziny odpoczywał kilka minut, sięgał po suchary i wodę z manierki. Po 7 godzinach dotarł najpierw do Nowego, gdzie pożegnał się z osiadłym tam Janem, a potem do Bochlina. Zaskoczył wszystkich. Matka się popłakała, nawet ojciec się wzruszył. Siostra Jadzia przyszła z mężem i małym Leszkiem na ręku z sąsiedniej gospodarki, bracia, szczególnie ci młodsi Kazik, Rajek i Czesław nie mogli oderwać oczu od Antosia w mundurze. 11-letnia Ludwika nieśmiało stała z boku. Franek i Józek żartowali, że za rok ich wezmą do wojska, szczególnie jak wybuchnie wojna.
    Matka z córkami ugotowały rosół, ziemniaki i kurze mięso. Już dawno rodzina nie jadła tak obfitego obiadu i kolacji, ale okazja była wielka – syn i brat przyszedł się pożegnać . O świcie następnego dnia żegnany uściskami żołnierz wyruszył w drogę powrotną. Do Grudziądza. Na wojnę ! Czy go jeszcze zobaczą ?
    Działania wojenne objęły Grudziądz od wczesnego rana 1 września 1939 r. Polskie linie obronne skupione były nad rzeką Osą i składały się z sieci schronów bojowych wspomagających żołnierzy Armii Pomorze gen. dyw. Władysława Bortnowskiego. W rejonie wsi Wielkie Lniska, Pokrzywno, Gruta, Słup i Nicwałd nacierał XXI Korpus Armijny gen. por. Nicolausa von Falkenhorsta wzmocniony 74 czołgami 10. Panzer Abteilung. 2 września walki trwały cały dzień. Udało się Polakom powstrzymać wroga i wyprzeć z Nicwałdu. Trwał ostrzał artyleryjski miasta. 3 września walki osiągnęły największe natężenie. Niemcy przełamali obronę polskich oddziałów nad Osą i wdarli się do Grudziądza wieczorem. 4 września naziści objęli władzę w mieście. Okupacja !
    Antek w ciągu tych 3 dni września patrzył śmierci w oczy wiele razy, świdrowała go wzrokiem. Wśród huku rozrywających się pocisków i jęków rannych wzywających pomocy nie było mowy o odpoczynku. Okop w którym się znajdował, pełen błota i zakurzonego powietrza śmierdzącego potem, nie był miejscem jakie pojawiało się w naiwnych marzeniach o wojennej przygodzie i sławie. Wszystkich żołnierzy paraliżował zwierzęcy strach – honor nakazywał jednak walczyć do ostatniego tchu, zaciekle, całym sercem.

    Miał tylko 23 lata. Na wieki będzie miał 23 lata. Jego ciało leży gdzieś na polach wsi nad Osą. Stąpają po nim stopy ludzi, biegają zwierzęta, rośnie trawa albo zboże. Może dobrze, że nie dowiedział się , iż po 5 tygodniach opór wojska polskiego został złamany a ono samo zniszczone: ponad 200 tys. żołnierzy poległo, zostało rannych lub wziętych do niewoli.

    Kierownictwo polityczne i wojskowe uciekło z kraju już 18 września ! „Po stronie polskiej dywizja piechoty – po stronie niemieckiej dywizja pancerna” – tak wg opisów wyglądały wszystkie bitwy kampanii wrześniowej. Czy były jakieś szanse ?

    Cat-Mackiewicz pisał : „W narodzie polskim mamy zazwyczaj u władzy ludzi miernych, bardziej od parady, co musi być nadrobione nieraz krwawym wysiłkiem całego narodu”. Antek Ryngwelski był z tego narodu, z tej ziemi. A „krew jest potem bohaterów”.

Napisała:
Renata Wojciechowska

Komentarze
#1 | slom dnia lipiec 07 2014 19:06:39
Dzięki!!! bardzo się wzruszyłam. Pięknie opisane historie dwojga młodych ludzi, na wieki młodych, a dzięki Tobie nie pozostaną zapomnieni, bo nie znikną z naszych pamięci.
Portal ożył , czekamy na ciąg dalszy Twoich opowieści!!!
#2 | arek dnia lipiec 08 2014 09:36:59
Poruszajace opowiadanie ! Brawo rena
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować lub nie masz konta?
Skontaktuj się z administratorem portalu - admin@miasto-nowe.com
Losowa Fotka
Ostatnie komentarze
News
Ciekawa inicjatywa. Św...
Żelaznego zdrowia, nie...
Radosnych Świąt i szcz...
Obydwie informacje byl...
Świetne. Zawsze byłem ...
Artykuły
[b]ks. Edmund Kamrowsk...
...moi rodzice również...
"Każda historia ma swó...
Janek nie żyje. Zmarł ...
Jakież to ma znaczenie...
Mój tata o tym miejscu...
W ogrodzie moich dziad...
A gdzie plata, trygiel...
Z ciekawością przeczyt...
Dziękuję za informacje...
Fotogaleria
Fajnie, ze BN udostepn...
Jeszcze jedna "perełka...
dawnych fotografii cza...
Ważne znalezisko - fot...
Świetne. Mam zamiar zo...
fajna fotografia ludzi...
Społeczność Tryla świe...
zmienione na wyzsza ro...
zmienione na wyzsza ro...
zmienione na wyzsza ro...
P. Ewa Kania, a nie No...
Smutna wiadomość. Prze...
Pan Ewaryst Bączek prz...
dzięki za potwierdzeni...
Pan J. Rzóska, ja jest...
Nie wiem czy mam rację...
Drugi od lewej to pan ...
NN to p. Markowska, ob...
pośrodku najwyższa śp....
nasi kochani jacy tu m...
Ostatnie artykuły
· Przyjaciel 1896
· Przyjaciel 1892 - 1895
· Przyjaciel 1878 - 1888
· Wywoływanie duchów -...
· Konstanty Kościński ...
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
· "Urok papieroska."
· Jan Sikorski ps. Orl...
· Niemieckie meldunki ...
· Zapomniane cmentarze...
· Nowe w sieci
Najciekawsze tematy
Brak tematów na forum
Ostatnio dodane zdjęcia

Kościół parafialny

Panorama na farę

Rynek

Kościół pofranciszka...

Kościół parafialny

Przystań Żeglugi Rze...

Cmentarz menonicko-e...

Wisła czerwiec 2017

Malowanie muralu

Mural

rok szkolny 1959/60

Koło pszczelarzy w N...

Auguste Lange Tryl

Gustav Jackel 1877 -...

Gerber geboren Berhe...

Tryl jesień 2016

Tryl jesień 2016

Tryl

Gajewo Zawada

Nowe zimą

Nowe zimą

Nowe zimą

Nowe zimą

Nowe zimą

Wieża ciśnień

Wieża ciśnień

Serdeczne świąteczne...

Wisła

Wisła

Prezydium MRN (1960)
Wygenerowano w sekund: 0.13 - 28 zapytań MySQL 8,577,788 unikalnych wizyt