Lipiec 18 2018 08:10:26
Nawigacja
· Strona Główna
· Artykuły
· Download
· Forum
· Galeria
· Kontakt
· Szukaj
Sukces sprzed 70 laty

Okręgowy Zjazd Kupiectwa Pomorskiego w Nowem. Wincenty Jażdżewski pomysłodawca i organizator - w 70 rocznicę śmierci Mija 70 lat od tragicznej śmierci Wincentego Jażdżewskiego, właściciela największego w Nowem sklepu: bławaty,konfekcja, obuwie, galanteria (jak podawały ówczesne anonse prasowe) mieszczącego się przy Rynku 25. Był też prezesem Towarzystwa Kupców Samodzielnych w Nowem. Kiedy postanowiono, dla ożywienia gospodarki miasta, zorganizować w Nowem Targi Meblowe, kierowane przez niego Towarzystwo nie tylko pomysł ich organizacji poparło, ale dla nadania większej rangi zabiegało o umiejscowienie u nas Zjazdu Okręgowego Kupiectwa Związku Towarzystw Kupieckich na Pomorzu. Tak też się stało. Prezentowany blok materiałów prasowych z Gazety Nowskiej pokazuje jak ważnym wydarzeniem były Targi Meblowe i Zjazd Kupiectwa na Pomorzu.
Prezes Jażdżewski był jednym spośród kilku referentów na Zjeździe w hotelu Concordia i był gospodarzem tej wielkiej imprezy. Oprócz materiałów informacyjnych blok zawiera dość dokładne streszczenie wystąpienia prezesa Jażdżewskiego zatytułowane +Sytuacja handlu w Nowem i jego potrzeby+ jest nie tylko ciekawostką historyczną, ale pokazuje filozofię miejscowych elit kupieckich, administracyjnych (burmistrza) jak wykorzystać atuty miasta dla jego rozwoju gospodarczego. W przemówieniu swoim W. Jażdżewski przywołuje wszelkie argumenty: historyczne, geograficzne,demograficzne, gospodarcze wreszcie, żeby wskazać że szanse rozwoju miasta tym większe, o ile konkurencja w handlu będzie uczciwa. Jakże przekonywająco brzmią -nawet- po latach kilkudziesięciu słowa:

Zadaniem zjazdów kupieckich jest nie tylko nieproduktywne powtarzanie żalów, ale szukanie środków naprawy, tj. podniesienie zdolności nabywczej, głównych sfer naszej klienteli; rolnictwa i miejscowego rzemiosła.

Zdanie kończące referat zawiera element samooceny poczynań kupiectwa i ograniczonego optymizmu, co do skuteczności działań organizacyjnych Towarzystwa:

Postulaty nasze niech nie będą nam poczytywane jako dowód bezradności, gdyż zdajemy sobie sprawę, że pomocy godny jest tylko ten, który w pierwszym rzędzie sam stara się podźwignąć.

To przekonanie winno być znane również niektórym dzisiejszym mieszkańcom Nowego, którzy skorzy są do utyskiwań na władze, na instytucje nie dając nic z siebie dla dobra wspólnego.

Jak mierzyć sukces organizatorów Targów Meblowych i Zjazdu Kupiectwa? Myślę, że o nim najlepiej zaświadczy liczba zwiadzających Targi w pierwszym dniu ich trwania: 3100 zwiedzających. Zachwycony redaktor GN pisał już po zamknięciu Targów:

Już z rana napływały liczne rzesze ludności i wycieczki autobusami lub statkami Wisłą, koleją oraz samochodami; przybyli także kupcy samodzielni z różnych miast Wielkiego Pomorza. Miasto ze swej strony uczyniło wszystko, aby upiększyć swój ten tak wielki dzień i przybrało wygląd odświętny.

Choć niniejszy wstęp do antologii tekstów nie jest omówieniem Targów Meblowych / inna będzie ku temu okazja/ to niewątpliwie inicjatywa miejscowych kupców też przyczyniła się do tego zbiorowego i organizacyjnego sukcesu Targów Meblowych roku 1938.

Toruń, 24 września 2009 r. /kapa/

BLOK MATERIAŁÓW PRASOWYCH 

I. GN nr 25, sobota 18 czerwca 1938 r.

1. Kupiectwo a targi meblowe Zjazd Okręgowy Kupiectwa, zorganizowany przez Związek, który odbedzie sie w dniu 26 czerwca br. w Nowem, poświęcony zostanie m.in. zagadnieniom lokalnym kupiectwa okręgu nowskiego i najbliższej okolicy.
2. Eksport wyrobów meblowych Dotychczas głównym odbiorcą wyrobów nowskiej produkcji meblowej był Gdańsk, co jednakże nie zawsze było korzystne dla nowskiego producenta meblowego. Obecnie na mający się odbyć z okazji I Targów Meblowych Zjazd okręgowy Kupiectwa Związek Towarzystw Kupieckich na Pomorzu przygotował przepracowane tezy odnośnie możliwości aktywizacji eksportu mebli nowskich na większą skalę.
3. Ważne zagadnienia kupieckie Zjazd Okręgowy Kupiectwa pomorskiego w dniu 26 VI br. w Nowem zajmie się również ważnymi zagadnieniami organizacyjnymi. Przypuszczalnie Związek ustali na zjeździe tym program i zakres prac towarzystw związkowych na najbliższy sezon jesienno-zimowy.

II. GN nr 26, sobota 25 czerwca 1938 r

1. Związek Towarzystw Kupieckich na Pomorzu urządza w niedzielę, dnia 26 bm. Zjazd Okręgowy w Nowem z okazji I Targów Meblowych. Program: godz. 10 uroczyste nabożeństwo w kościele farnym, godz. 11 otwarcie Targów na dziedzińcu Szkoły Powszechnej. - Zwiedzanie Targów. Przerwa obiadowa. Godz. 15 otwarcie zjazdu w hotelu Concordia.
Porządek obrad:
1.Powitanie Zjazdu przez Prezesa Towarzystwa Kupców Samodzielnych w Nowem p. W. Jażdżewskiego.
2.Zagajenie i słowo wstępne Prezesa Związku p. posła T. Marchlewskiego
3.Przemówienie powitalne
4.Referaty:
a) p. mgr Michalika na temat "Praca Związku w kierunku podniesienia poziomu zawodowego kupiectwa pomorskiegor",
b) p. Dyrektora Józefa Kwaśniewskiego na temat "Możliwości eksportu mebli" - koreferat p. inż. Ludwika Rostata w tej sprawie.
c) p. Prezesa W Jażdżewskiego na temat "Sytuacja handlu w Nowem i jego potrzeby".
5.Dyskusja generalna
6.Wolne głosy i wnioski. Godz. 20 wieczór towarzyski z udziałem pań w hotelu "Concordia".

2. Sytuacja handlu w Nowem i jego potrzeby. ( Z przemówienia prezesa Kupców Samodzielnych p. W. Jażdżewskiego na zjeździe kupiectwa w dniu otwarcia targów meblowych w Nowem streszczenie) Miasto Nowe, z jego setką zmechanizowanych warsztatów stolarskich, predysponowane jest do odegrania bardzo ważnej roli w życiu gospodarczym Wielkiego Pomorza.
750-letnia historia tego grodu, ściśle połączona jest z historią handlu polskiego, którego główny trakt naturalny, tj. Wisła, już od zamierzchłych czasów,niósł polskie zboże, drzewo itd., ku Gdańskowi. Obok tego naturalnego traktu biegnie przez Nowe jedna z najstarszych dróg handlowych szosa Bydgoszcz- Gdańsk- Gdynia, która od roku 1852 uzupełnioną została koleją żelazną Bydgoszcz- Gdańsk. Czy i w jakiej mierze powyższe korzystne warunki wpływają na rozrost handlu naszego w Nowem, najlepiej odzwierciedla nam obecne oblicze naszego kupiectwa i rzemiosła.
Kupiectwo nowskie nastawione jest w pierwszym rzędzie na konsumenta okolicznego rolnika, i dlatego aktywność handlowa tego kupca ściśle powiązana i uzależniona jest od czasowej zdolności konsumpcyjnej rolnictwa. Miasto Nowe ze swoimi 5000 mieszkańcami nie posiada jak większe miasta, ani wojska, ani rozległego stanu urzędniczego. Dalszą ujemną stroną dla kupiectwa jest geograficzne położenie Nowego, w stosunku do terenu jego wpływów handlowych. Na skutek pociągnięcia granicy państwa, tuż pod murami naszego miasta, odcięte zostały od ingerencji handlowej miejscowego kupiectwa tereny, położone na wschód od miasta.
Druga sferą naszych klientów jest miejscowy rzemieślnik, a w szczególności majster i czeladnik stolarski. Miejscowy stolarz przy maksymum swego wysiłku nie otrzymuje takiej zapłaty, która by była odpowiednia. Nie z ich winy pokrywają też często miejscowe stolarnie zapotrzebowania na surowce i przybory nie u miejscowego kupca, lecz po części w Gdańsku, a to wobec znacznych trudności dyskontowania weksli gdańskich w Polsce. Ten stan finansowy rzemiosła, łączne z umniejszoną zdolnością nabywczą drugiej sfery klientów, tj. rolników, stworzył siłą rzeczy typ drobnego kupca.
Aktywność wszystkich przedsiębiorstw handlowych w bieżącym roku osłabła na ogół o ca 20 proc., co przypisywać należy nieurodzajom w rolnictwie. Wyjątkowo korzystne położenie może dać życiu gospodarczemu naszego miasta korzyści jedynie pod dwoma warunkami:
a) jeżeli miejscowe kupiectwo zdobędzie potrzebne kapitały na rozszerzenie zasięgu swej ingerencji handlowej,
b) jeżeli ten naturalny szlak  Wisła da handlowi te korzyści, które w normalnych warunkach każdy taki szlak rzeczny daje i dać powinien.

Zadaniem zjazdów kupieckich jest nie tylko nieproduktywne powtarzanie żalów, ale szukanie środków naprawy, tj. podniesienie zdolności nabywczej, głównych sfer naszej klienteli  rolnictwa i miejscowego rzemiosła. Z tego miejsca muszę powtórzyć głos całego kupiectwa, aby wyplenić szkodników zdrowego kupiectwa, w osobach nielegalnych domokrążców, a umniejszyć do minimum domokrążstwo w ogólności. Apel ten kieruję do władz administracyjnych dlatego, ponieważ pomimo istniejących przepisów, obostrzonych na naszym terenie rozporządzeniem o pasie granicznym, wałęsają się jeszcze zawsze dziennie po naszym mieście i okolicy liczni tacy domokrążcy. Postulaty nasze niech nie będą nam poczytywane jako dowód bezradności, gdyż zdajemy sobie sprawę, że pomocy godny jest tylko ten, który w pierwszym rzędzie sam stara się podźwignąć.

Komentarze
#1 | slom dnia wrzesień 24 2009 20:18:56
Minęło 70lat ,a tezy zawarte w przemówieniu nadal aktualne.
#2 | dunder dnia wrzesień 24 2009 21:57:32
polatałęm, poświstałem i przypomniałem sobie- niech to dunder świśnie, że 23121959 wkleiła zarząd Lutni z 1935 roku, którego prezesem był Wincenty Jażdżewski. tu go zobaczyć można; http://miasto-now...to_id=4268 Shock
#3 | 23121959 dnia wrzesień 26 2009 02:26:28
Kapa, udało mi się wygrzebać z kuferka kolejne karty z pamiętnika Florentyny, jakby coś na temat Wystawy i nie tylko ....


Z pamiętnika Florentyny


Sobota, 25 czerwca

Stasiulek od rana jakiś bardzo nerwowy. Gadatliwy jak nigdy. Ręce tak mu się trzęsą, że kategorycznie zabroniłam mu golić się w domu. Wysłałam go do fryzjera na mieście. Wrócił jakby spokojniejszy. Tłumaczył mi, że to przez tę Wystawę jest taki spięty. Wszystko, no prawie wszystko jest na jego głowie. Stasiulek jest niezastąpiony! Druki reklamowe, kontrola nad salami z meblami, rozmieszczenie gości i uprzyjemnienie im pobytu w mieście. Prezes Jażdżewski ciągle po niego przysyła albo telefonuje. Podobnież Concordia jest zatłoczona kupcami i wystawcami, którzy zjechali na Targi Meblowe i obrady Związku Towarzystw Kupieckich na Pomorzu. Dawno w naszym mieście nie było tak hałaśliwie. No i dobrze, w końcu coś się dzieje. I jeszcze ten jutrzejszy, wieczorny, niedzielny raut! Zaproszenia dostały tylko najważniejsze osoby w mieście. Oczywiście Stasiulek, jako urzędnik państwowy, jest na liście gości. A skoro on, to i ja. Specjalnie na te okazję kupiłam w Grudziądzu cudowny kostiumik i malutki kapelusik z bażancim piórkiem. Zarzucę na to kołnierz z tych białych lisów, który dostałam w zeszłym roku od Stasiulka. Muszę godnie reprezentować i męża i nasze miasto! Będzie bosko. Już nie mogę doczekać się jutra....

Niedziela, 26 czerwca

Od rana tłok i ścisk na wszystkich ulicach. Pełno przyjezdnych. Autobus Lamparskiego zrobił już 2 pełne kursy z Grudziądza, a to dopiero 9 - ta rano. Kasia, nasza dziewczyna do pomocy, przybiegła zdyszana z Rybaków z nowymi wieściami. Do przystani na Wiśle przybijają stateczki z gośćmi na Wystawę a prom nieustannie dowozi ludzi z Nebrowa i okolic.
Jakby tego było mało, to dzwonek u drzwi. Otwieram a tu nasz wuj Alfred Kapa w ułańskim mundurze. Tylko konia mu brakowało, ale i tak wyglądał wspaniale. Emeryt, bo emeryt ale co za sznyt i klasa! Nie zdążyliśmy zacząć śniadania, a tu kolejny gość. Przyjechała Monika, siostrzenica Stasiulka. Ika, bo tak ją wszyscy nazywają, jest młodsza ode mnie a już taka wykształcona i mądra. Wie wszystko o naszym mieście i regionie - klawa babka. Przepraszam, miałam wyrażać się literacko - wspaniała niewiasta, jak powiedziałby Stasiulek.
Po śniadaniu wszyscy poszliśmy na uroczystą mszę. Cały kościół pełen ludzi. Ledwo dopchaliśmy się do naszej ławki. Ksiądz Bartkowski miał jak zwykle piękne kazanie. Mówił tak wspaniale o naszym mieście, że ludzie rzucali potem na tacę sporo grosza. I dobrze, bo nowe ornaty przydałyby się proboszczowi. Zaraz po mszy powędrowaliśmy szybkim krokiem do szkoły, na otwarcie Wystawy. Trzymałam pod rękę wuja Kapę a Ika szła za nami ze Stasiulkiem. Musieliśmy wyglądać pięknie, bo sporo ludzi oglądało się za nami. Puchłam z dumy!
Na dziedzińcu szkolnym już tłum gości i znajomych. Stasiulek zaraz zniknął mi z oczu. Musiał odszukać pana Jażdżewskiego i posła Marchlewskiego. Doktor Neumann na mój widok aż uśmiechnął się. Wiem, że mnie lubi i dlatego podeszłam do niego z Iką. Wuj Kapa zawieruszył się gdzieś wśród członków chóru Lutnia, bo ma tam sporo znajomych. Panie Laudowa, Stripenntow i Siegowa zachwalały meble, które wystawiali ich mężowie. W tłumie mignęły mi postacie dziedziców Wojnowskich z Kończyc. Widziałam nawet Wiesię Wojnowską, która musiała chyba specjalnie przyjechać aż z Warszawy. Oj zebrało się ludzi, oj zebrało!
Stałam z tyłu i słabo słyszałam słowa powitania, ale za to widziałam doskonale Stasiulka, który stał na podwyższeniu razem z innymi najważniejszymi gośćmi. Pięknie wyglądał w tym bordowym krawacie, który sama mu wybierałam. Udanego mam męża, bez dwóch zdań.
Wystawa była wspaniała i robiła duże wrażenie na wszystkich. Nie mogłam oglądać tych wszystkich pięknych mebli spokojnie, bo bez przerwy rozglądałam się za Stasiulkiem. Kiedy go w końcu znalazłam, to już pora była na obiad. I to szybki obiad, bo Stasiulek gnał zaraz do Concordii a wuj Kapa z Iką żegnali się i szybko biegli na pociąg.
Uff ... Nareszcie sama. Teraz papiloty na głowę, na twarz maseczka z truskawek, bo wieczorem muszę być piękna.
I byłam piękna, no mówiąc szczerze, byłam dobrze odfiokowana, jak mawia wuj Kapa. Impreza udana nad wyraz a Stasiulek wniebowzięty. Referat, jaki wygłosił na zjeździe, był podobno bardzo udany. Zawsze powtarzam, że kto jak to, ale Stasiulek to w końcu i burmistrzem zostanie. No a ja - panią burmistrzową, bo jakaś sprawiedliwość w końcu powinna być.
Tak, to był udany i bardzo długi dzień. Wieczór był ciepły i pełen gwiazd. Stasiulek był już bardzo zmęczony, bo to i nerwy i wino do kolacji. Zasłabł z tego wszystkiego trochę w kolanach. Dobrze, że ze mnie krzepka kobieta a Stasiulek chucherko, bo jakoś powolutku, kroczek za kroczkiem doszliśmy do domu. Jeszcze tylko ułożę Stasiulka w łóżku i spać, spać, spać ....
#4 | sat dnia wrzesień 26 2009 13:22:02
23121959 - ten pamiętnik jest wyborny Smile Lekko się go czyta i wciąga czytelnika w czasy Florentyny i Stasiulka. Brawo i dzięki.
#5 | 23121959 dnia wrzesień 27 2009 14:49:31
Z pamiętnika Florentyny

Dzisiaj listonosz przyniósł list od wuja Kapy.
Dołączam do mojego pamiętnika Jego list. Pamiętnik o rodzinie, czyli o wuju także.

Droga Florentyno
dziękuję za twe starania wokół starego i emerytowanego wuja w czasie ostatniego pobytu u Was w tej nadgranicznej mieścinie.
Byłaś dobrze odfiokowana, nieomal tak jak owe aktorzyce w reklamie Noble Bank.
Szkoda tylko, że mogłem z wami być tak krótko, tym bardziej, że Ika to całkiem interesująca osóbka.
Ten Stasiulek to ma szczęście do pięknych kobiet. A nóżka u niej, nie przymierzając jak u mojej klaczki - niech mnie dunder świśnie jeżelim skłamał.
Pamiętam jak dziś, jakiem dawniej śpiewali my zurawiejkę 19 Pułku Ułanów Wołyńskich Obmacują Sońki, Nastki, To ułani z dziewiętnastki. Znaczy się, że ułan oko ma.
Ale nie powtarzaj kochana Florentyno tej ptaszynie. Bo zbeszta starego dziada.
Co Ci powiem, to ci powiem. Moi Lutniarze wielce Stasiulka chwalą i gadają, że burmistrz Kuchczyński ma wielkie szczęście, że takie chuchro, ale łeb to on ma na karku.
Nie wiedzą tylko, kto tą głową kręci. Oj spryciulka jesteś kochana. Jakbyś mundur mogła nosić niezły z ciebie Florentynko był szwoleżer jako ten hajduczek Pana Załoby ulubieniec.
Pamiętaj Florko, że nasze szwoleżery,spryciule jak cholery ... wszak noszą miano naszego Dziadka nieustraszonego.
Nie darmo ich żurawiejka rozgłośnie powiada Ciesz się młody szwoleżerze, Masz protekcję w Belwederze. Ot widzisz, że nie ma sprawiedliwości na tym padole. Młodziaki w nas starych ścignęli.

Moja kochana Florko, pozdrawiaj wszystkich, który mnie pomną.

Życz zdrowia księdzu proboszczowi Bartkowskiemu, który mizernie cosik wygląda, nie słabuje czasem po śmierci ukochanej Matki swojej p. Hermannowej? Coś Lutniarze bąkali, że wkrótce opuści on Nowe, jakieś ma kłopoty w Pelplinie. Ale plotów nie powtarzaj.
Całuj z dubeltówki swego Stasiulka i mniemam, że Bóg dozwoli nie raz jeszcze Was oglądać.

Alfred Kapa


Stasiulkowi nie dałam przeczytać tego co wypisuje nasz wuj. Może to i prawda, że ja jestem szyją co głową kręci, znaczy Stasiulkiem, ale moje ślubne szczęście nie musi o tym wiedzieć.
Wuj Kapa jest po żołniersku dosadny i szczery. Zamykam okna, kiedy śpiewa na cały głos swoją ulubiona piosenkę.

Szedł ułan raz na odpoczynek
I ryczał niby ranny lew,
Psia krew! Psia krew! Psia krew!
Psia krew! Psia krew! Psia krew!
Bo tęsknił bardzo do dziewczynek
I czuł ich całą drogę brak.
Niech trafi szlag! Niech trafi szlag!
Niech trafi szlag!


Jeszcze by brakowało, aby któraś z moich znajomych ze Stowarzyszenia Pań Św. Wincentego a Paulo usłyszała te ryki z naszego domu.
Wstyd dla mnie i dla Stasiulka. Kochamy wuja, ale glos u niego nieco za potężny.
Często przyjeżdża do nas ze swoim kompanem, niejakim Saturninem. Imię długie, więc wszyscy nazywamy go Satem. T o dopiero oryginał.
Na jednej z zabaw w ogrodzie u Borkowskiego opowiadał o szkoleniu ułanów w Grudziądzu. Podobno podczas zajęć w plenerze jeden z oficerów pozwolił sobie zapalić papierosa. Na uwagę dowódcy odrzekł, że według regulaminu na świeżym powietrzu wolno mu palić. Dowódca miał odpowiedzieć Tam gdzie ja jestem, nie ma świeżego powietrza! Panowie z Lutni przepadają za Kapą i Satem a mistrz Frydrychowski ciągle dopytuje, kiedy przyjadą.

Tak, ciekawą ma rodzinkę mój Stasiulek ukochany.
#6 | Ika dnia wrzesień 29 2009 00:01:10
Lubię cofać się w czasie do przedwojennego Nowego. To były wspaniałe czasy dla naszego miasteczka, chociaż nie wszystko i nie dla wszystkich było takie piękne i kolorowe.
Wielka szkoda, że wybuch wojny zniszczył to wszystko, że wojna nieodwracalnie odmieniła miasteczko i zabrała tak wspaniałych mieszkańców jakim zdecydowanie był pan Jażdżewski.
Jego referat, z niewielkimi zmianami, mógłby być śmiało odczytany i dzisiaj, a liczba osób, która odwiedziła pierwszy dzień targów jest powalająca. Trzeba było być wielkim człowiekiem, by umieć ściągnąć do tak małej mieściny tyle osób.
Dziękuję Kapa za przypomnienie tej osoby i tego wydarzenia. Na pewno pan Wincenty Jażdżewski na to zasługuje.

23121959, mam nadzieję, że wygrzebiesz ze swojego zaczarowanego kuferka jeszcze nie jedną kartę z pamiętnika Florentyny. Wspaniale przenosisz nas w tamte czasy, zapoznając z historią miasta i życiem ich mieszkańców.
Pamiętnik Florentyny, który jest nie tylko pełen wiedzy o tamtych czasach, ale też pełen humoru, czyta się niezwykle lekko. Nie wiem jak inni portalowicze, ale ja mam apetyt na więcej.
Jest mi miło, że jedna z bohaterek nazywa się tak jak ja, chociaż myślę, że różni się znacznie ode mnie Smile
Gratuluję Kapie pomysłu, a Tobie talentu i poczucia humoruWink
#7 | dunder dnia wrzesień 30 2009 21:24:06
no to dundrocę: nie wiem czy Ika to skrót od Monika a może podwika ??? niech to dunder świsnie...
#8 | kris1583 dnia listopad 13 2009 16:16:02
Dzięki autorowi tego pamiętnika za udostępnienie nam czytelnikom tego portalu kawałka historii dawnych mieszkańców miasta Nowego.Jeśli nie sprawi kłopotu proszę o dalszy ciąg tego pamiętnika,Pozdrawiam.Smile
#9 | Ika dnia listopad 20 2009 14:21:53
23121959, dołączam się do prośby krisa Wink
#10 | kabest47 dnia grudzień 03 2009 15:53:24
podoba mi się Stasiulowa, wie że ma szyję a i wuja i jego
kompana słucha i poważaSmile
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować lub nie masz konta?
Skontaktuj się z administratorem portalu - admin@miasto-nowe.com
Losowa Fotka
Ostatnie komentarze
News
Smutna wiadomość i ogr...
Zdrowych, pogodnych ŚW...
Zdrowych i radosnych ś...
Ciekawa inicjatywa. Św...
Żelaznego zdrowia, nie...
Artykuły
Odnośnie informacji z ...
[b]ks. Edmund Kamrowsk...
...moi rodzice również...
"Każda historia ma swó...
Janek nie żyje. Zmarł ...
Jakież to ma znaczenie...
Mój tata o tym miejscu...
W ogrodzie moich dziad...
A gdzie plata, trygiel...
Z ciekawością przeczyt...
Fotogaleria
chyba tak ;)
Dzięki, czyli wszystko...
Ika, w latach 60 tych,...
To już drugie zdjęcie ...
biografia Ks. Dr Jana ...
Fajnie, ze BN udostepn...
Jeszcze jedna "perełka...
dawnych fotografii cza...
Ważne znalezisko - fot...
Świetne. Mam zamiar zo...
fajna fotografia ludzi...
Społeczność Tryla świe...
zmienione na wyzsza ro...
zmienione na wyzsza ro...
zmienione na wyzsza ro...
P. Ewa Kania, a nie No...
Smutna wiadomość. Prze...
Pan Ewaryst Bączek prz...
dzięki za potwierdzeni...
Pan J. Rzóska, ja jest...
Ostatnie artykuły
· Przyjaciel 1899
· Przyjaciel 1897 - 1898
· Przyjaciel 1896
· Przyjaciel 1892 - 1895
· Przyjaciel 1878 - 1888
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
· Co z tym Neuenburgie...
· Biografia Ks. Dr Jan...
· "Urok papieroska."
· Jan Sikorski ps. Orl...
· Niemieckie meldunki ...
Najciekawsze tematy
Brak tematów na forum
Ostatnio dodane zdjęcia

Widok na klasztor po...

Kaffee Koeber

Pocztówka Warlubie

Kościół parafialny

Panorama na farę

Rynek

Kościół pofranciszka...

Kościół parafialny

Przystań Żeglugi Rze...

Cmentarz menonicko-e...

Wisła czerwiec 2017

Malowanie muralu

Mural

rok szkolny 1959/60

Koło pszczelarzy w N...

Auguste Lange Tryl

Gustav Jackel 1877 -...

Gerber geboren Berhe...

Tryl jesień 2016

Tryl jesień 2016

Tryl

Gajewo Zawada

Nowe zimą

Nowe zimą

Nowe zimą

Nowe zimą

Nowe zimą

Wieża ciśnień

Wieża ciśnień

Serdeczne świąteczne...
Wygenerowano w sekund: 0.16 - 28 zapytań MySQL 8,839,256 unikalnych wizyt