Styczeń 23 2018 22:04:57
Nawigacja
· Strona Główna
· Artykuły
· Download
· Forum
· Galeria
· Kontakt
· Szukaj
Cedelek*
Cedelek* ( Na prawach rękopisu )



Znamy różne opowieści dziadków i rodziców. Nie zawsze chcemy ich słuchać, nie dowierzamy często w te heroiczne bajania. Mój dziadek też przeżył wiele. Zostawmy to na inną okazję. Dziś o karteluszku poniżej prezentowanym. Dostał się on w ręce naszej rodziny zupełnie niedawno, bo wiosną bieżącego roku. To efekt korespondencji z Centralnym Archiwum Wojskowym w Warszawie.
Moja mama, ciotka Gienka -jej starsza siostra niejednokrotnie powracały pamięcią do pięknego lata 1939 roku. Opowiadały o swoich wędrówkach na drogach polskich podczas kampanii wrześniowej, o powrocie do domu w Toruniu, o niewoli dziadka, który został uwięziony na początku września i powrócił do rodziny dopiero jesienią 1941 roku. Dziadek swoim córkom opowiadał szczegóły niewoli, ale nie było żadnego materialnego dowodu pobytu w łagrze.
Ten karteluszek o niewielkiej treści mieści cały dramat uwięzionego żołnierza, który przeżył katorgę obozu pracy i wyzwolony został przez żołnierzy przeciwko którym wyruszył na wojnę. To wszystko uważny czytelnik wyczyta z cedelka.


Odczytajmy niektóre dane z reprodukowanej wyżej kartki: rubryki 2-10 prezentują dane osobowe dotyczące dziadka. Istotna jest rubryka nr 11; data i miejsce wzięcia do niewoli: 18 września 1939 roku w Kowlu.
Z kolei na drugiej stronie znajdziemy datę osadzenia łagrze - 2 października 1939 roku oraz datę "opuszczeniar"; obozu, wyzwolenia z rąk Rosjan - czerwiec 1941. Przypomnijmy, że właśnie 21 czerwca 1941 dotychczasowi sojusznicy Niemcy i Związek Radziecki zerwali dotychczasowe porozumienia i znalazły się w stanie wojny. To uratowało dziadka.



Powstaje pytanie: Dlaczego, jak mieszkaniec Torunia znalazł się na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej? Mój dziadek mieszkający w Toruniu od 1933 roku, w chwili wybuchu wojny liczył sobie 39 lat i miał duże doświadczenie wojskowe. Podczas I wojny światowej był legionistą w I Brygadzie, po kryzysie przysięgowym internowany a następnie wcielony do armii austriackiej walczył na froncie włoskim nad Piave. W roku 1920 uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej. Jednak tamte przygody pozostawmy na inną okazję.
Dziadek od połowy lat trzydziestych mieszkał w Toruniu i pracował -jak napisał w swoim życiorysie: otrzymałem posadę Niższego Funkcjonariusza Kontraktowego przez DOK.VIII w 8-mem Szpitalu Okręgowem. Następnie zostałem przeniesiony do Kadry 8-go Dywizjonu Taborów w Toruniu.
Na tym stanowisku zastała go wojna 1939 r. O jej początku i mobilizacji opowiada najstarsza córka dziadka Genowefa (1919):Ojciec zmobilizowany! Wojna jeszcze się nie rozpoczęła. To jest pierwsza cicha mobilizacja dnia 23 sierpnia 1939r; mobilizowane są wojska osłonowe. Ojciec został przydzielony do ochrony VIII Okręgowego Szpitala Wojskowego w Toruniu. Szpital z chorymi leżącymi jest ewakuowany do wschodniej części Polski, a VIII Okręgowy Szpital w Toruniu jest szybko przystosowany na szpital polowy.
Potwierdzenie tych słów znajduję w książce Zbigniewa Wróblewskiego Płomień nadziei (Warszawa 1987): Ze szpitali okręgowych zachodniego i północnego obszaru obronnego ewakuowano w głąb kraju wszystkich znajdujących się tam chorych, zwalniając łóżka na przyjęcie rannych.
23 sierpnia pociąg sanitarny Szpitala Okręgowego w Brześciu zabrał z Okręgowego Szpitala w Toruniu wszystkich chorych nadających się do transportu, w tym 120 żołnierzy chorych na czerwonkę. Rozpoczęto również w całym kraju organizowanie filii szpitali okręgowych i garnizonowych w miastach, w których działały szpitale, bądź w pobliskich miejscowościach. Na przykład na terenie VIII Okręgu Korpusu w Toruniu zwiększono liczbę łóżek o 50 oraz uruchomiono 450 łóżek w dawnym sezonowym szpitalu wojskowym w Ciechocinku. Odbywała się również w tym dniu mobilizacja personelu medycznego. Powołano do wojska wielu lekarzy cywilnych, pielęgniarki dyplomowane oraz siostry Polskiego Czerwonego Krzyża;. (s. 22/23)

Ten wyimek z książki Zb. Wróblewskiego wyjaśnia jednocześnie dlaczego dziadek będąc w wojskach osłonowych (ochronie szpitala toruńskiego) znalazł się na kresach wschodnich. Pociąg sanitarny Szpitala Okręgowego w Brześciu wracał z ewakuowanymi żołnierzami do domu- do Brześcia nad Bugiem, gdzie mieściło się dowództwo Okręgu Korpusu nr IX i szpital wojskowy.
Długo trwała podróż powrotna. Nie znam trasy tego pociągu sanitarnego. Czy zabierał chorych żołnierzy z innych Okręgów- na przykład VII z Poznania? W każdym razie gdy wybuchła wojna mógł być jeszcze w drodze. Poszukiwałem danych o sytuacji na frontach wojennych w połowie września i znalazłem taki meldunek.
Fragment Komunikatu nr 16 Oddziału Obrony Kraju OKW o położeniu na froncie w dniu 16 września wieczorem to czytamy w nim: "1. Rozpoznanie lotnicze z dnia 16 września /aktualne na 17 września/ 1939r.
a) Koleje żelazne i szosy: na północ od linii Łuków-Brześć-Pińsk-Łuniniec nie było ruchu komunikacyjnego o istotnym znaczeniu. Na szlaku Lublin-Chełm-Kowel bardzo wiele stojących pociągów - częściowo pod parą. Trasa Chełm-Kowel-Rożyszcze wielokrotnie przerwana. Odcinek Kowel-Równe w mniejszym stopniu zajęty pociągami. Stojące pociągi. Na stacji w Kowlu i na odcinku Równe-Dubno wiele pociągów." (Koniec cytatu)*
Wśród tych stojących pociągów, przecież również z żołnierzami, zaopatrzeniem, bronią, mógł być pociąg sanitarny z Brześcia, który niespełna przed miesiącem był w Toruniu i nie zdążył wrócić. Pociąg sanitarny jest szpitalem na kółkach - samowystarczalny, dlatego mógł być zatrzymywany na bocznicach, bo przepuszczano eszelony. Za to zdążyli Rosjanie i 18 września wzięli do niewoli polskie oddziały z tych pociągów i walczące w okolicy. Dziadek ma zaświadczeniu, że dostał się do niewoli 18 września 1939r. Cedelek nie kłamie.
Tak więc 2 października dziadek przybył [wpisany do ewidencji] do jenieckiego obozu pracy w Równem. Obóz zwany lwowskim (do grudnia 1939 r. zwany rówieńskim) to system około 20 punktów obozowych rozlokowanych wzdłuż budowanej w morderczym tempie drogi strategicznej Nowogród Wołyński - Lwów.
Dziadek mimo skrajnie trudnych warunków w obozie przeżył. Opowiadał później swoim córkom, tak pamięta te opowieści moja matka- Kazimiera Pamuła: Tata wrócił do domu pod koniec 1941 roku. Był w niewoli rosyjskiej. Jeńcy polscy budowali szosę nr 1, ze Lwowa do Kijowa. Obóz jeniecki mieścił, znajdował się we Lwowie i tam był nasz tata. O głodzie i chłodzie pracował na tej budowie.
W czerwcu 1941 roku Niemcy zerwali układy z Rosją i zaraz zajęli Lwów. Obóz jeniecki Rosjanie likwidowali w pośpiechu. Wyprowadzano ludzi pieszo w otoczeniu straży i psów. Kto ośmieliłby się zwolnić kroku - strzelano. Padło dużo. Jeńcy byli słabi, głodni. Tata nie jadł od kilku dni, ale to właśnie go uratowało. Tata dostał postrzał w brzuch, kula karabinu ręcznego prześlizgnęła się pomiędzy pustymi kiszkami i wyszła lewym biodrem uszkadzając kość. Kolumna jeniecka pomaszerowała dalej w pośpiechu, a tata został na szosie. To było tuż, tuż za Lwowem. Zaraz miejscowi ludzie przybiegli i wśród zabitych szukali rannych. Tatę zaniesiono na plebanię. Tu ksiądz ile mógł ranę opatrzył. I już natychmiast wjechali Niemcy. O dziwo, pozwolili rannego zawieźć do szpitala w Lwowie. Tata dostał się do kliniki lwowskiej, w ręce najlepszych polskich lekarzy. Zapisano go jako robotnika, gdzieś tu pracującego. Nie było śladu w papierach, że jest jeńcem wojennym.
W klinice pod troskliwą opieką przeleżał pół roku i jako cywil mógł wracać do domu, bo przecież Niemcy panowali tak we Lwowie, jak i w Toruniu.

Jeszcze inne szczegóły ewakuacji obozu zapamiętała najstarsza córka dziadka Genowefa Eljaszczuk, która tak zapisała opowieść ojca: Jeńcy już od trzech dni nie dostają żadnego posiłku. Są formowani w kolumnę do wymarszu. Po bokach kolumny żołnierze i psy. Jeńcy są ostrzeżeni, że:Krok w prawo, krok w lewo- bez słowa padnie strzał! Kolumna nie odeszła daleko od Łyczakowa, taki strzał z karabinu ręcznego ugodził ojca w brzuch. Może ojciec zrobił ten krok w prawo? Mówił mi, że NIE. Wtedy usłyszał słowa jednego z konwojentów nada poprawić i odpowiedź drugiego: sam padochnie. Nie padochł. Uratował go głód. Pusty brzuch. Kula przemknęła między trzewiami, wyszła biodrem, wlokąc za sobą strzępy munduru, które jeszcze po pół roku wydobywały się z rany. Ojciec trafił na plebanię, potem furą do Akademii Medycznej we Lwowie i tu już jako cywil był leczony pół roku.
Dwudziestego szóstego sierpnia 1941 roku r11; pierwsza wiadomość od ojca. Do tej pory nie wiedzieliśmy czy żyje, co się z nim działo od dnia mobilizacji, to jest od dnia 23 sierpnia 1939 roku. W tej wiadomości jest wzmianka, że ojciec ze Lwowa, ze szpitala już do nas pisał, myśmy nie otrzymali.

Tyle wspomnień córek. Tu kończy się opowieść wywiedziona z cedelka. To zaledwie niewielki fragment wojskowej biografii dziadka. Ten karteluszek nieodwołalnie i na zawsze potwierdził, że dziadek w ramach czwartego rozbioru Rzeczypospolitej dostał się do niewoli rosyjskiej, chociaż wyruszył na wojnę z Niemcami. Takie nieprawdopodobne paradoksy też się zdarzają.

* cedelek - od cedel - kawałek papieru, kwit (zob. Maria Pająkowska - Kensik, Mały słownik kociewski, Tczew 2000;
- inne źródła / w tym elektroniczne/ podam w wersji papierowej.

Toruń, wrzesień 2009r.
/ kapa /
Komentarze
#1 | slom dnia wrzesień 09 2009 09:15:41
Jestem pod wielkim wrażeniem. Takie opowieści koniecznie trzeba ocalić od zapomnienia.Spieszmy się.
#2 | kapa dnia wrzesień 18 2009 21:47:46
dokładnie 70 lat temu w poniedziałek 18 września dziadek Stanisław do stał się do rosyjskiej niewoli. Dopiero w czerwcu 1941 roku wyzwolą go Niemcy. Paradoksy historii...
#3 | 23121959 dnia wrzesień 19 2009 21:09:48
Wspaniałe i barwne obrazy z przeszłości. Te nasze polskie losy i zagmatwane drogi wojenne! Warto przypominać i pamiętać o tym. Dziękuję Kapa - mocna lektura, czekam na ciąg dalszy opowieści. Wołoszański przy Tobie Kapa to pikuś, palm pikuś zresztą Smile
#4 | domino1583 dnia październik 22 2010 17:01:42
Bardzo ciekawy opis przeżyć wojennych twojego dziadka i wielkie dzięki,że możemy o tych przeżyciach coś się dowiedzieć.Trzeba przyznać,że twój dziadek w tych ciężkich chwilach zawieruchy wojennej miał dużo szczęścia i szczęśliwie wrócił do domu.Paradoks,dzięki Niemcom i polskim lekarzom,którzy wiedzieli co robią odzyskał zdrowie i wolnośćSmile
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować lub nie masz konta?
Skontaktuj się z administratorem portalu - admin@miasto-nowe.com
Losowa Fotka
Ostatnie komentarze
News
Ciekawa inicjatywa. Św...
Żelaznego zdrowia, nie...
Radosnych Świąt i szcz...
Obydwie informacje byl...
Świetne. Zawsze byłem ...
Artykuły
[b]ks. Edmund Kamrowsk...
...moi rodzice również...
"Każda historia ma swó...
Janek nie żyje. Zmarł ...
Jakież to ma znaczenie...
Mój tata o tym miejscu...
W ogrodzie moich dziad...
A gdzie plata, trygiel...
Z ciekawością przeczyt...
Dziękuję za informacje...
Fotogaleria
Fajnie, ze BN udostepn...
Jeszcze jedna "perełka...
dawnych fotografii cza...
Ważne znalezisko - fot...
Świetne. Mam zamiar zo...
fajna fotografia ludzi...
Społeczność Tryla świe...
zmienione na wyzsza ro...
zmienione na wyzsza ro...
zmienione na wyzsza ro...
P. Ewa Kania, a nie No...
Smutna wiadomość. Prze...
Pan Ewaryst Bączek prz...
dzięki za potwierdzeni...
Pan J. Rzóska, ja jest...
Nie wiem czy mam rację...
Drugi od lewej to pan ...
NN to p. Markowska, ob...
pośrodku najwyższa śp....
nasi kochani jacy tu m...
Ostatnie artykuły
· Przyjaciel 1896
· Przyjaciel 1892 - 1895
· Przyjaciel 1878 - 1888
· Wywoływanie duchów -...
· Konstanty Kościński ...
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
· "Urok papieroska."
· Jan Sikorski ps. Orl...
· Niemieckie meldunki ...
· Zapomniane cmentarze...
· Nowe w sieci
Najciekawsze tematy
Brak tematów na forum
Ostatnio dodane zdjęcia

Kościół parafialny

Panorama na farę

Rynek

Kościół pofranciszka...

Kościół parafialny

Przystań Żeglugi Rze...

Cmentarz menonicko-e...

Wisła czerwiec 2017

Malowanie muralu

Mural

rok szkolny 1959/60

Koło pszczelarzy w N...

Auguste Lange Tryl

Gustav Jackel 1877 -...

Gerber geboren Berhe...

Tryl jesień 2016

Tryl jesień 2016

Tryl

Gajewo Zawada

Nowe zimą

Nowe zimą

Nowe zimą

Nowe zimą

Nowe zimą

Wieża ciśnień

Wieża ciśnień

Serdeczne świąteczne...

Wisła

Wisła

Prezydium MRN (1960)
Wygenerowano w sekund: 0.13 - 28 zapytań MySQL 8,582,712 unikalnych wizyt