Słownik geograficzny Królestwa Polskiego, Warszawa 1886, tom VII, s. 214-221
Nowe, niem. Neuenburg, dokumenty: Nuwinburg i Newinburg (1375), Nuwenborgk (1434), Novum castrum, Neuenborch, miasto, pow. świecki, na wysokim lewym brzegu Wisły, w malowniczym położeniu, z widokiem na rysujące się z dala wieże Grudziądza i Kwidzyna (odl. 2 mile).Tuż obok miasta uchodzi Mątawa do Wisły.
W 1856 r. 292 domów, 3375 mieszkańców; w 1868 r. 367 domów, 864 budynków, 4586 mieszkańców, 2386 katolików, 1730 ewangelików, reszta żydzi; w 1880 r. 4948 mieszkańców; w 1885 r. 4722 mieszkańców.
Obszar gruntów miejskich wynosi 5878.53 mórg magdeburskich. Tutejszy okrąg urzędu stanu cywilnego miał w 1890 r. 4947 mieszkańców.
Żywioł polski przeważa tu jeszcze, bo każdy katolik, z małym wyjątkiem, jest Polakiem. Istnieje tu towarzystwo rolnicze. Mieszkańcy trudnią się rolnictwem, rzemieślnictwem i kupiectwem; handel owocowy, zwłaszcza śliwkami, prowadzą na większą skalę, wysyłając je do Gdańska i aż do Warszawy. Ogrody znajdują się na stokach wyżyn ku Wiśle opadających, dawniej były tam rozległe winnice, jak wykazuje najstarsza księga sądowa z r. 1418. W tutejszym sądzie przechowuje się bowiem stare archiwum.
Akta tutejsze zaczynają się od r. 1416 i sięgają aż do upadku Rzeczypospolitej. Dużo w nich ciekawych wiadomości o Pomorzu, mniej o stosunkach chełmińskich i pomezańskich (ob. Kętrzyński, O ludu pol. Str XII i Adressbuch von Westpreussen, 1856, str 181).
W mieście znajdują się dwa parowe browary i fabryka machin wraz z hamernią miedzi. Prócz władz powiatowych jest tu urząd pocztowy i telegr. W 1877 r. nadesłano 1706 depesz, wysłano zaś 1572.
Najbliższa stacja kolei żelaznej była dawniej w Warlubiu o 10 km odległa. Niedawno jednak została utworzona stacja w Twardej Górze (Hardenberg) w odległości 1 mili. Miasto ze stacją łączy szosa. Komunikacja przez Wisłę uskutecznia się przewozem.
Jarmarków odbywa się rocznie cztery. Dochód miasta wynosił w 1884 r. 50316 marek, rozchód 46591 marek. W tem na cele wyznaniowe i szkolne wydano 12227 marek, na bruk i naprawę dróg 2140 marek, na wspieranie ubogich 7388 marek 80 fenigów.
Początkiem osady miejskiej był gród warowny, ważny dla Krzyżaków, bo łączył ich posiadłości po prawym brzegu Wisły z Pomorzem, Nową Marchią i [s. 214]Niemcami i zabezpieczał im przeprawę przez Wisłę. Toteż słusznie Ulryk v. Kinsberg, wójt iławski, w liście do Wielkiego Mistrza z r. 1464 nalegając na lepsze ufortyfikowanie zamku nazywa Nowe "kluczem do kraju" (ob. Wegner, Ein Pomeraches Herzogthum, II, str 142).
O starożytności tutejszego grodu świadczy sama nazwa Nowe dana w przeciwstawieniu do istniejącego już Starego grodu, tj. Starogardu nad Wierzycą. Jako założyciela wymieniają kroniki księcia pomorskiego Subisława a rok 1185 jako czas fundacji. Ale Subisław I umarł już 13 stycznia 1178 r. a wnuk jego Subisław II objął rządy dopiero r. 1207. Dlatego prawdopodobniej założycielem grodu był raczej syn Subisława I, Sambor I, który panował od r. 1178-1207 (ob. Brandstaeter, Die Weichsel, str 246). Borck jednak przychyla się do zdania, jakoby Świętopełk założył N. (ob. Echo sepulcharis, str 253; manuskrypt w Pelplinie). Pierwszą wiarygodną wzmiankę o zamku tutejszym podaje Duisburg pod 1266 r.(Script. Rer. Prus.,I,p.115). W tym bowiem roku umarł książę pomorski Świętopełk. Najstarszy syn jego MestwinII, korzystając z powstania Prusaków, wezwał ich do połączenia się przeciwko wspólnemu nieprzyjacielowi. Jeszcze tego roku najechali na ziemię chełmińską i pomezańską, a potem nadciągnęli pod zamek nowski "rex popsito castri Nuwenburg", gdzie społem z pomorską załogą uderzyli na 15 statków naładowanych żywnością i bronią dla Krzyżaków. Osada łodzi broniła się czas niejaki, ale ze wszech stron naciskana, wrzuciła ładunek w wodę i przy pomocy wioseł uciekła. Potem się książę przeprawił przez Wisłę i połączywszy się z Prusakami najechał ziemię chełmińską i pomezańską (ob. Rogalski, Dzieje Krzyżaków,I, str 340). Powetował te klęski prowincjonalny mistrz pruski Ludwik von Baldersheim i przeprawiwszy się d. 29 czerwca pod N. przez Wisłę, w miesiącach lipcu i sierpniu pustoszył Pomorze od N. do Tczewa. Mestwin zmuszony był prosić o pokój (Voigt, Geschichte Preus.,III,271). Zamek N. był wówczas głównym grodem kasztelanii tegoż nazwiska (Ducatus Neuenborg, dok. z r. 1282; dalej Terra Nouo, dok. z r. 1283; ob. Perlbach, P.U.B.,str 292 i 313). Z osad do niej należących wymieniają stare przywileje: Warlubie, Bzowo, Głodowo, W. Komorsk, Lubień, Mały Komorsk i Milewo (ob. Quandt: Baltische Studien,1850,I,117). Ostatnie [Milewo] nadaje Mestwin 1290 kasztelanowi nowskiemu Adamowi (ob. Perlbach l. c., str 417). Około tegoż roku nadaje Mestwin "Andree Clerico de Nove"; włókę w Nowem, wolną od wszelkiego czynszu (tamże, str 424). Mestwin II umarł d. 25 grudnia 1294 r. Po krótkim panowaniu Przemysława (1295-96) nastąpił Władysław Łokietek. Jego przeciwnik Wacław II, król czeski (1300-1305), nadał 28 czerwca 1301 r. Piotrowi Święcy, synowi wojewody pomorskiego wsie Bysław i Polski Cekcyn w kasztelanii świeckiej i miasto Nowe jako i wieś Kończyce wraz z obwodem 4 mile długim a 2 szerokim nad Wisłą (Nes Weceslaus, dei gracia Bohemiae et Poloniae rex ad uniwersorum nitician tenore praesentium volumus pervenire, quod nos fideli nostro dilecto Petro filio Svence, palatini Pomoraniensis propter ejus grata et utilia nobis per ipsum impensa ac adhuc impendenda servicia villas nastras Sbislaw et Cekcino, sitas in castellania Swecensi, civitatem etiam nostram Neuenburg cum villa Canechicz cum omnibus, quae in ascensu Wislae per duo millitaria et in descensu per duo et in latum per terraro per duo millitaria similiter continentur.... damus et conferimus). Zwalnia także mieszczan i mieszkańców wyżej wymienionych wsi od wszelkich ciężarów, jakimi są: powołowe, mostne, przewód, krowa i wół i naprawianie i strzeżenie grodów. Datum Bronne (ob. Perlbach, P.U.B., str 529). W 1302 r. nadaje Święca, wojewoda pomorski i synowie jego Piotr kanclerz, Jan i Wawrzyniec, Walterowi Grelle sądownictwo w N., różne dochody i 5 włók ziemi (quinque mansus Franconicos). Dan w Nowem. Między świadkami wymieniony Jan de Godow, przeor minorytów w N. i mieszczanie Herdanus, Ludwik i Jan Rufus (ob. Perlbach, str 537). W 1305 r. 19 lipca nadaje Wacław III (panował 1305-1306) Piotrowi Święcy z N. wsie Sierock, Raciąż i Stebno, które mu Wacław II dał w zastaw za 200 grzywien, mających stanowić wiano jego małżonki, córki Teodoryka Spaczmana (Perlbach, str 562). Tegoż roku d. 10 sierpnia mianuje go Wacław nawet namiestnikiem ziemi pomorskiej (capitaneum terrae Pomeraniae; Wegner,I, str 95). Ale gdy po śmierci Wacława (d. 5 sierpnia 1306) Łokietek znów objął rządy Polski i Pomorza, Piotr Święca, obawiając się o swe posiadłości, porozumiał się z margrabiami branderburskimi i uznał ich za lennodawców Pomorza. Za to ci dają mu jako lenna liczne posiadłości, między niemi Tucholę i Nowe. Ugoda ta została zawarta d. 17 lipca 1307 w Lindow w Brandenburgii (ob. Perlbach P.U.B. str 578 i Script. Rer. Prus. I, 705, przypisek 84). Ale Łokietek odkrył te zmowy, uwięził Piotra i umieścił w Brześciu. W 1308 r. margrabiowie podstąpili pod Gdańsk. Za upoważnieniem Łokietka przyzwał Bogusz, sędzia pomorski, wielkorządca gdański na pomoc Krzyżaków, którzy oswobodzili Gdańsk, ale go sami zajęli a następnie opanowali Tczew a 1308 r. Chojnice i Nowe, ostatnie po krwawej walce z polską załogą, przyczem [s.215] miasto uległo zniszczeniu (Anno 1308 destructae erant civitates et castra Danczk, Dirsoa et Novum castrum multique occisi; ob. Chronicon Terrae Prussiae w Script.rer. Pruse.,III,469). Zdaje się, że Święcowie pod zasłoną mieczy krzyżackich wrócili w te strony (ob. Brandstaeter I, 247 str.), bo r. 1313 d. 7 czerwca sprzedaje Piotr i bracia jego Jan i Wawrzyniec Święcowie miasto N. z przyległościami i wsiami od dawna do nego należącemi za 1200 grzywien i za pięć wsi pod Tucholą wielkiemu mistrzowi Karolowi Beffart z Trewiru (ob. Voigt, Cod. Dipl. Prus. Str 84). W ten sposób usiłowali Krzyżacy upozorować prawność tej nowej zdobyczy. Odtąd stanowiło N. ze swoim obwodem domenę krzyżacką, nie należało jednak do komturostwa świeckiego, w którego obwodzie leżało, lecz do malborskiego. Tak samo działo się z dochodami dóbr szlacheckich i kościelnych leżących w obwodzie nowskim, jak: Bankowo, Buszna, Grupa, Milewo, Nowe i Stare Marze, Płochocin i Płochocinek, Krzewiny, Bzowo i Bzówko, Myszka, Niedźwiedź i inne (ob. Wegner, l.c. str 100,121 i 141). Nowy przywilej dla miasta na prawie chełmińskim wystawił r. 1350 mistrz Henryk Dusemer; obszar miał wynosić 58,½ włóki, dla proboszcza wyznaczył 4 wolne włóki, od reszty miał proboszcz pobierać 1 korzec żyta i tyleż owsa od każdej włóki na Matkę Boską Gromniczną. Sołtys Gerhard Storm dostaje 5 ½ wolnych włók, będzie dawał proboszczowi meszne a biskupowi dziesięciny. Gdyby się wykazała nadwyżka, dostanie jeszcze pół włóki. Od reszty 46 włók będą nam posiedziciele od każdej włóki płacili 1 grzywnę na św. Marcin i po 2 kury; prócz tego są przez 3 dni zobowiązani do tłoki o własnej strawie. Biskupowi będą co rok płacili każdy pół wiardunku, z wyjątkiem proboszcza. Nadajemy im także 10 włók na pastwiska i 6 wolnych włók na innym miejscu jako i 2 włóki, które zajmuje miasto, fosa i ogrody. Ojcom bernardynom pozostawiamy ich klasztor wraz z placem, oprócz tego nadajemy im jeszcze jedną posiadłość (curiam), w tych rozmiarach, jak je niegdyś posiadał był proboszcz. Sobie zaś zastrzegamy 2 miejsca, gdzie nam się będzie podobało a sołtysowi nadajemy 1 wolne miejsce. Od reszty posiadeł (areis) w mieście mają posiedziciele wójtowi naszemu w Tczewie płacić pół wiardunka na św. Marcin. Kar pieniężnych będą wpływały dwie trzecie do naszej a jedna do wójta kasy. Sądownictwo drożne jednak sobie zastrzegamy, tak samo nad naszymi lennikami, gdyby w mieście lub na dobrych [dobrach] swoich w czem wykroczyć mieli. Co z jatki kupców (ex domo mercatoria) i innych, jako i z łaźni wpłynie, z tego będziemy My połowę pobierali, ¼ zaś sołtys a ¼ miasto. Jezioro w obrębie nadanych włók leżące pozostawiamy miastu, zastrzegamy sobie jednak wolne rybołówstwo dla naszego stołu. Dan w Malborku. (ob. Wegner, l.c. II, str 381) Przywilej ten potwierdził r. 1528 król Zygmunt (ob. Tamże, str 104-110). Liczne w nowskim zamku wystawione dokumenta dowodzą, że wielcy mistrzowie często tu przebywali. Ale i inni znakomici goście zaszczycali miasto swą obecnością. I tak bawił tu r. 1370 w czasie wielkiego postu król duński Waldemar III szukając w Niemczech pomocy przeciwko królowi szwedzkiemu, książętom meklemburskim i miastom hanzeatyckim. Większe miasta pruskie, korzystając z okazji, prosiły go o prawo składowe w Falsterbach w Danii. Waldemar przez szacunek dla w. mistrza przychylił się do ich żądania i wystawił im na to w N. przywilej, za który kupcy pruscy zapłacili 50 złotych wagi węgierskiej i czeskiej. W 1389 r. nadaje w. mistrz Konrad Zoelner Rothenstein mieszczanom 19 i pół włók łąk w nizinach na prawie chełmińskim. Od każdej włóki mieli płacić 2 grzywny (Markpfennig) i 4 kury, także przez 4 dni od każdej włóki pomagać przy sianożęciu. Gdyby te łąki później zamieniono na rolę orną powinni biskupowi dawać co mu się należy. Także za czasów krzyżackich dostało miasto wieś Zapust, dziś pod tą nazwą nie istniejącą. (ob. Wegner, II, str 111). R. 1409 przechodziło tędy wojsko krzyżackie pod Ulrykiem v. Jungingiem, który zdobywszy zamek Złotoryja i spustoszywszy ziemię dobrzyńską ciągnął przeciwko królowi polskiemu oblegającemu podówczas Bydgoszcz. Po pamiętnej bitwie pod Grunwaldem r. 1410 zajęli Polacy N., które jednak po pierwszym pokoju toruńskim przeszło znów w ręce Krzyżaków. Ciekawe szczegóły o ówczesnych wewnętrznych stosunkach miasta zawiera krzyżacka księga czynszowa z r. 1415: Miasto N. ma 60 placów. Za każdy czynszują pół wiardunka, wyjąwszy nasze 2, jeden proboszcza i 2 zakonników; pustych jest 5; od 19,1/3 włók łąk dają od włóki 2 grzywny, 2 kury i czynią tłokę przez 4 dni; dają jednak za każdy dzień tłoki 2 skojce; młyn słodowy płaci czynszu 65 grzywien, ma 1 koło; folusz został niedawno pobudowany, ma jedno koło; wiatrak czynszuje 3 łaszty pszenicy; stalugi tkackie (Wuellenwebir) stoją wszystkie puste; każda czynszuje pół wiardunka; sukiennicy czynszują wszyscy 5 grzywien, ich jatki są wszystkie puste. Szewcy czynszują od 16 jatek, od każdej 1 wiardunek, od tego odciąga się im czwarty fenig; 10 jest obsadzonych, jeden ma jeszcze rok wolności. Piekarze czynszują od [s. 216] 12 jatek, od każdej 1 wiardunek, odciąga się im jednak czwarty fenig. Dwie chałupy płaciły po 1 grzywnie, ale odciąga czwarty denar; 2 budy są puste. Rzeźnicy czynszują 18 kamieni sadła; przewóz 12 grzywien, jeden ostrów 1 grzywnę, drugi 6. Widzimy, że przemysł w mieście bardzo był rozwinięty, zwłaszcza przed ostatnią wojną (ob. Wegner II, 111). Interesujące są także wiadomości o wartości dóbr i gruntów. R. 1435 sprzedano 3 włóki w Kozielcu za 129 grzywien dobrej monety. R. 1438 zapłacono za Smętówko i Frącę 500 grzywien, roku zaś 1445 za trzecią część Buszny i ½ Rulewa 350 grzywien. R. 1453 sprzedał Bartosz z Kozielca Kozielec z 14 koniami z owcami i świniami Hanuszowi z Frący za 300 gzywien. R. 1434 sprzedaje Lanczko z Kopitkowa dobra te wraz Frącą Satśkowi z Droździenicy (Drosenitz) za 1050 grzywien, co by dziś czyniło 12000 talarów. Obecnie dobra te są 50 razy tyle warte. W Nowem zaś samem została r. 1418 włóka roli sprzedana za 17 grzywien, r. 1427 za 40 grzywien, 1428 winnica za 50 grzywien, 1411 pół domu za 25 grzywien, r. 1435 cały dom za 100 grzywien; co rok miano spłacić 10; r. 1437 winnica za 20 grzywien, dom za 10; r. 1438 dom gdzie piwo warzono za 18; 1446 r. włoka roli za 26, dom za 56; 1447 dom słodowy niedaleko plebanii 56, stodoła za 13 grzywien pośledniejszej monety; 1450 włóka roli za 30 grzywien, łaźnia za 15 grzywien.
Mieszczanie byli za czasów krzyżackich po większej części narodowości niemieckiej, ale księgi sądowe wymieniają i polskie nazwy; takiemi są np. Piotr Czempot, Piotr Gęsianoga, Marcin Czech, Kiełbas, Piotr Przypust (ob. Wegner, str 113, 117,118). Pomimo to stanęło miasto tutejsze jeszcze w pierwszym roku 13-letniej wojny po stronie związku pruskiego (ob. Voigt, Geschichte Preus.,VIII,371). Odtąd strzegła masto załoga złożona z zaciężnych, którzy tu przybyli z Gdańska. R. 1456 dowodził nimi Karnowski, r. zaś 1458 Henryk v. Staden, Gdańszczanin. Ale tegoż roku w nocy z wtorku na środę z d. 15 na 16 sierpnia Krzyżacy pod wodzą Fritza Rawneck i Jerzego Schlywen wtargnęli do miasta będąc w zmowie z mieszczanami, z czego król, oblegający wówczas Malbork bardzo się zmartwił (ob. Script. rer. Prus.,IV,195). Stąd robili oni częste wycieczki, zwłaszcza na kupców gdańskich. R. 1460 zdobyli zaciężni żołnierze z Nowego, Gniewu i Chojnic, na których czele stał hr. Hans v. Gleichen wieś Pruszcz pod Gdańskiem. Ale r. 1462 d. 17 września pobił ich Piotr Dunin między Puckiem a Żarnowcem. Teraz nad lewym brzegiem Wisły już tylko N. zabezpieczało Krzyżakom komunikacją z Niemcami. Dlatego w 1464 r. wyprawił król Kazimierz Tomka z oddziałem piechoty. Krzyżacy postrzegłszy małą liczbę nacierających wyszli z zamku, uderzyli na szturmujących i byliby ich w pień wycięli gdyby statki gdańskie i toruńskie, stojące na Wiśle, nie zdążyły ich zabrać. Wtedy Dunin chcąc powetować klęskę, zbliżył sie pod N. d. 6 sierpnia z 2000 piechoty i 700 jazdy. Dnia 13 sierp. Połączyły się z nim jeszcze inne oddziały nadesłane przez króla. Wódz polski zamierzył głodem zmusić załogę krzyżacką do poddania się i w tym celu opasał miasto od strony lądu szańcami. Gdańszczanie zaś blokowali je od strony rzeki. W. mistrz Ludwik v. Erlichshausen wysłał wprawdzie znaczniejszy oddział, celem wzmocnienia załogi, ale Polacy, zawiadomieni o tem, wyszli z obozu we 2000 ludzi na spotkanie i zmusili go do ucieczki. Pomimo nędzy w jakiej zakon się znajdował, polecił wielki mistrz Kasprowi v. Nostitz zaciągnąć nowych żołnierzy w Niemczech aby przybyć na odsiecz N. Nostitz powrócił w najtęższe mrozy z 600 jazdy i 400 piechoty, którym jednak wypłacił tylko część obiecanego żołdu zobowiązawszy się wyliczyć im resztę za przybyciem do Chojnic. Ostre mrozy i niewypłacenie żołdu spowodowały rozproszenie tego oddziału. Załoga zamku nowskiego broniła się z zaciętością, ale gdy głód dokuczać zaczął musiała kapitulować d. 1 lutego 1465 r., otrzymawszy wolne wyjście z bronią i bagażami. Jedna połowa udała się do Starogardu, druga do Kwidzyna (ob. Rogalski, Dzieje Krzyżaków, str 347-349). Odtąd aż do r. 1772 było N. siedzibą starostów polskich rezydujących na starym zamku krzyżackim. Kromer donosi, starostwo tutejsze należało pierwotnie do malborskiego, Hartknoch jednak i taryfy poborowe zaliczają je do woj. pomorskiego. (ob.Toeppen,Hist.comp.Geogr.,str 295). Ze starostów nowskich są nam znani następujący: 1) R.1502 Adam Jasieński. Jemu i synom dał w owym roku król Aleksander starostwo tutejsze w zastaw, doóki by im nie zostały spłacone 1000 dukatów zapisanych na to starostwo. Przywilej z r.1528 świadczy, że w N. był wtedy tylko tenutariusz (Wegner, str 108,II). 2) R.1535 zapłacił powyższą sumę Jasieńskiemu Jan Werda, nadto dał królowi jeszcze 4000 florenów, z tem zastrzeżeniem, że będzie to starostwo posiadał aż do spłacenia owej sumy; przeszło 150 lat tedy naeżało ono z niektórymi przerwami do tej familii. 3) R. 1595 był Ernest Weiher starostą puckim, nowskim i sobowidzkim, zm. 1608. 4) R.1607 Mikołaj Werda ożeniony z Niewieścińską córką starosty tucholskiego. 5) R.1648 um. Jan Werda, podkomorzy pomorski i starosta nowski wróciwszy na łono kościoła, bo był przedtem lutrem. 6) Po nim był starostą Mikołaj Werda; według taryfy poborowej z 1648 r., gdzie uchwalono podwójny pobór a [s.217] potrójną akcyzę, płacił Mikołaj 80 florenów. 7) R.1650 nadał król Kazimierz starostwo szambelanowi Wilhelmowi Gottardowi Butler, który umarł r. 1678 jak podkomorzy koronny. 8) R.1692 um. Jan Butler kasztelan podlaski i starosta nowski. 9) R.1702 bł starostą Stanisław Konopacki kasztelan chełmiński. Według taryfy na symplę z r.1711 płaciło starostwo tutejsze 12 złotych. 10) R.1750 był starostą Zboński, piastował ten urząd jeszcze r.1767 (ob. Borck, Echo sepulchralis, str 257-258).
Reformacja w Nowem wcześnie zaczęła się szerzyć. Już 1542 r. klasztor bernardynów, gdy zakonnicy wymarli, został wydany protestantom. Ale w 1595 r. odebrano im ten kościół na rozkaz biskupa, a pastor Jerzy Putziger musiał opuścić miasto. Zygmunt III potwierdził to dekretem wydanym r.1604. Odtąd uczęszczali ewangelicy do naprzeciwko leżącego Nebrowa albo do Gniewu. W 1626 i 1655 Szwedzi oblegali N. i zmusili mieszkańców do poddania się (Borck,str273). W 1668r. 3 września nawiedził N. elektor brandenburski. Po okupacji pruskiej odprawiali luteranie nabożeństwo w nieistniejącym już dziś ratuszu, od 1789 na zamku, a od r. 1844 w kościele pobernardyńskim. W 1811 i 1812 r. ciągnęli tędy Francuzi i założyli w kościele pobernardyńskim lazaret. W 1848 r. wybudowali żydzi nową synagogę.
Przez otworzenie kolei wschodniej w 1852r. N. podupadło, dawniej bowiem szedł tędy główny trakt z Niemiec do Prus wschodnich.
Główną ozdobą miasta jest katolicki kościół parafialny, założony w XIVw. Jak wszystkie budowle z czasów krzyżackich świątynia ta oznacza się ogromem. Nie została też od razu wykończona. Każdy budowniczy trzymał się tylko w głównych zarysach pierwotnego planu; w pojedyńczych częściach zaś szedł według własnych pomysłów. Całkowitego wykończenia nie doczekał się ten kościół, gdyż wszystkim nawom brak sklepienia. Najstarszym jest chór i jego szczyt, przypominające jeszcze romańskie formy. Chór wewnątrz 46 stóp długi i 30 stóp szeroki spoczywa na czterech parach filarów połączonych tyluż gwiaździstymi sklepieniami. W wschodniej ścianie jest wysokie okno, dziś niestety zamurowane, zakryte dużym ołtarzem z XVII w., który pierwotnie był daleko niższy. Z północnej strony przytyka do chóru zakrystia o dwóch na krzyż przekładanych sklepieniach; z południowej zaś przedsionek, pierwotnie dla księdza i ministrantów przeznaczony, dziś jednak zamurowany. Dach wysoki i spadzisty, wznosi się bowiem pod kątem 60 stopni wynoszącym. Wschodni szczyt odznacza się bogatą ornamentyką. Trzy horyzontalne, prawie jeszcze romańskie fryzy i sześć podwójnych filarów dzieli go na kilkanaście pól kwadratowych. U góry i po bokach wystaje kilka wieżyczek ponad dachem. Na zachód łączy się z chórem nawa kościelna, wewnątrz 58 stóp długa a 56 szeroka, oddzielona od pierwszego łukiem. Sklepienia brak. Wieża nie stoi w środku lecz na boku na zachodnich filarach południowej nawy, co jest wielką rzadkością. Po bokach wspierają tę czworoboczną wieżę potężne szkarpy stawiane przekątnie. Pięć wklęsłych fryzów dzieli ją na 5 piętr. Dwa dolne zostały razem z kościelną nawą zbudowane, trzy górne powstały pewnie nieco później. Ich ozdobą są ostrołukowe framugi. Trzy dzwony wiszą we wieży, z których najmniejszy ozdobiony jest starogotyckim napisem (ob. Wegner,II,str 290). Z starożytnych zabytków w kościele zasługuje na wzmiankę kamienna kropielnica. Wszelkie inne ozdoby pochodzą z nowszych czasów. Kościół tutejszy był przez 70 lat w rękach innowierców. Dopiero r.1596 został powrócony katolikom za inicjatywą biskupa włocławskiego Rozdrażewskiego (ob. Borck, Echo sepulchralis, str 260, manuskrypt w Pelplinie). Rysunek kościoła znajduje się w cytowanym często dziele Wegnera, str 287, widok całego miasta zaś w dziele Brandstaetera pt. "Die Weichsel", str 277). Oprócz tego kościoła posiadają katolicy jeszcze kaplicę św. Jerzego położoną poza miastem na cmentarzu. Kościółek ten stanowił dawniej znaną u nas po wszystkich miastach prepozyturę, przy której co dzień osobny kapłan odprawiał nabożeństwo. Jako uposażenie posiadał 3 włóki. Akta kościelne donoszą także, że tu w N. istniał niedaleko fary jakiś konwent żeński "Conventus monialium", szczegółów jednak o nim żadnych nie podają. Niezawodnie było to stowarzyszenie jakiś tercjarek dość częste u nas przed reformacją.
Z wizytacji biskupa Rozdrażewskiego z r. 1583 dowiadujemy się jeszcze, że w N. była oprócz tego i kaplica św. Krzyża na bramie gdańskiej. Słynęła przed reformacją z łaski odpustów swoich. Na uroczystość św. Krzyża corocznie tak wiele wiernych tu przybywało, że ofiary najwięcej składane woskiem i winem, kościołom nowskim wystarczały na cały rok. Kaplica ta była uposażona jedną włóką roli. W czasie długoletniego panowania innowierców kaplicę tę obalono. (ob. Fankidejski,Utracone kościoły,str 262).
Dawny klasztor pobernardyński, obecnie zajęty przez ewangelików, istniał już w XIII w. za czasów książąt pomorskich. Klasztor tutejszy zmieniał aż trzy razy swoich ojców zakonnych. Najprzód osiedli przy nim jeszcze za książąt pomorskich minoryci albo franciszkanie. Kronika "Terrae Prussiae" z XIV w. pisze: "Anno domini 1282 claustrum minorum receptum est in Novo castro" [ s. 218] (ob. Script. rer. Pruss.,III,str 469). Dalej donosi inny dokument z r. 1311, że wdowa Adelheid Ulmann z Chełmna zapisała na budowę klasztoru ¼ grzywny: "Item ad structuram ecclesiae fratrum minorum in Nuwenburch I fertonem et fratribus ibidem i fertonem pro expensis" (ob.Voigt, Cod. Dipl.,II,Nr 66). Z przywileju Winryka Kniprode z r. 1375, w którym ojcom potwierdza ich posiadłość, wynika, że klasztor wtedy już był wykończony (ob.Wegner,t.II,str101). Jest on cały murowany, stoi na wzgórzu nad Wisłą w malowniczym otoczeniu. Można w nim rozróżniać 2 części, starszą i nowszą; w pierwszej, gdzie jest prezbiterium i duży ołtarz są okna gotyckie, sufit jednak jest z desek, obecnie jaskrawo pomalowanych w r.1844 przy renowacji kościoła. Nad ołtarzem widać liczbę 1607 wskazującą pewnie na czas, w którym kościół ten przywrócono katolikom. W drugiej nowszej części napotykamy w oknach i przy suficie łuki i okrągłe filary. Z końcem panowania krzyżackiego wymarli tutejsi minoryci a na ich miejsce przyszli z Saksonii pokrewni im bernardyni. Ale i ci w czasie reformacji podupadli i zupełnie wymarli, tak że kościół ich i klasztor stały pustkami dłużej niż 70 lat. Dopiero w r.1604 dnia 26 czerwca przebyli znów bernardyni, ale teraz już z Polski. Kościół odnowiono około 1608r., dano nowy dach, belki, okna i posadzkę. Piękne sklepienie, które do połowy nowo dorobiono, spoczywa teraz na sześciu filarach. Ołtarzy było 12. Nowi zakonnicy żyli ubogo z jałmużny, ponieważ znaczne dawniejsze posiadłości, jako to jezioro mniskie, rowy mniskie z rybami, ogród zwany Winnicą i całe tak zwane księstwo obejmujące 10 włók na nizinach o czterechset furach siana, 3 włóki roli na górach i las za nimi, w których dziki i wieprze się lęgały, zostały zatracone w czasach reformacji. Jak popularni byli ojcowie bernardyni w N., o tym prócz hojnych jałmużn, jakie zewsząd odbierali, najlepiej świadczą groby i pogrzeby liczne, które sobie pobożni u nich zamawiali. Całe podziemie ich kościoła stanowiło wielki cmentarz. Był tu sklep grobowy, zwany kościelnym, w którym spoczywali dobrodzieje klasztoru, zamożniejsi mieszczanie, burmistrzowie miasta i radni. Drugi sklep był przeznaczony dla braci (selpuchrum fratrum); w nim użyczano też miejsca licznym tercjarzom, którym po śmierci wkładano habit zakonny. Między innymi jest w tym sklepie pochowany malarz nadworny Antoni Albertrandi, który potajemnie uszedłszy z Warszawy, bawił w tych stronach i umarł w r. 1795. Oprócz dwóch wymienionych sklepów wspominają jeszcze akta klasztorne groby przed ołtarzem M. Boskiej Bolesnej i św. Anny. Z pomiędzy okolicznej szlachty mieli Jasińscy z Płochocina swój grobowiec familijny przed ołtarzem św. Michała; spoczywali tu: Jakub Aleksander Jasiński z Płochocina zm.1675r., Anna Jasińska zm.1673, Franciszek Jasiński, sędzia ziemski płocki, zm.1772. Czapscy chowali się w dwóch grobach: w środkowym prezbiterium i przed ołtarzem św. Trójcy. Nareszcie bogata rodzina Konopackich także tu miała grobowiec. Wszystkie ciała w suchych sklepach bardzo dobrze się aż dotąd utrzymały. Po rozbiorze Rzpltej rząd pruski klasztor rozwiązał. Ostatni zakonnik Roman Wax, kustosz klasztoru, zm.1823r. W 1844 kościół został oddany protestantom, klasztorne zabudowania rozebrano i sprzedano. Z trzech kaplic przy kościele najgodniejszą uwagi była kaplica Konopackich. Rodzinę tę można uważać za drugich fundatorów opustoszałego w skutek reformy klasztoru. Tak r.1603 Jerzy Konopacki, kasztelan chełmiński, najwięcej się przyczynił do przywrócenia klasztoru katolikom. Syn kasztelana Jerzy, starosta mitawski wraz z żoną Anną Konarską w r.1626 zobowiązali się dostarczać klasztorowi na wieczne czasy dwa łaszty jęczmienia. 1 łaszt żyta, 50 złotych na wino do kościoła i tyleż na wosk. Na ozdobę kościoła podarowali 8 wielkich świeczników srebrnych na wielki ołtarz i naczynie z miednicą również ze srebra. Na bractwo św. Anny i św. Franciszka, którego byli członkami i dobrodziejami przez 20 lat, legowali 6000 zł. Chcąc uczcić pamięć takich fundatorów, wdzięczni ojcowie ustąpili im w kościele miejsca dla osobnej familijnej kaplicy. Wybudował ją wspomniany Jerzy Konopacki i groby pod nią dla całej rodziny urządził. Sam pierwszy w tym grobowcu pochowany został. Cała rodzina Konopackich obierała sobie obok niego miejsce spoczynku. Pozawieszane dokoła na ścianach portrety długo przypominały potomkom ich pamięć. Najstarszemu, Jerzemu Konopackiemu, wystawiono piękny pomnik(ob.Fankidejski, Utracone kościoły, str262-266).
Stary zamek krzyżacki,który od r.1466 do 1772 był siedzibą starostów polskich, stoi w północno-wschodnim rogu miasta na wzgórzu, którego stoki spadają na północ i wschód; jest tylko częściowo zachowany. Z południowej i zachodniej strony otaczał go wał i fosa. Pieczęć miasta z r.1502 pokazuje, że miał cztery wieże, których dziś juz nie ma. Zewnętrzne mury są 5 stóp grube i wewnątrz gruzem wypełnione; cegły są 12 cali długie, 6 cali szerokie i 3 cale grube, podobnie jak cegły fary i murów miasta. W 1787r. Zamieniono ten zamek na kościół protestancki, przy czym dach zniesiono, wykuto z wielkim mozołem nowe okna i drzwi. Obecnie zamieniono na szopę dla sikawek, bud i kozłów jarmarcznych (ob.Wegner,II,str142, gdzie [s. 219] jest oraz plan sytuacyjny miasta i zamku).
Jak inne miasta i N. dawniej silnie było obwarowane fosą okalającą je z 3 stron. Jeszcze dziś fosa ta na północnej stronie jest 10 stóp głęboka a 70 szeroka, na zachodniej zaś jej głębokość wynosi 12 stóp, szerokość 100. Jeszcze r.1817 była p części wodą napełniona. Dziś północna jej część znacznie jest zwężona, służy za basen, tu przykopem zwany, dostarczający miastu wody w obfitości. Resztę fosy zamieniono na ogrody owocowe i warzywne.
Za fosą ciągną się naokoło miasta i zamku mury, tworzące nieregularny czworobok, którego południowa strona ma 528 stóp, północna 825, wschodnia 826, zachodnia 1075. Mury te są 3-4½ stóp grube i dziś włącznie z fundamentami jeszcze 6 do 26 stóp wysokie. Były i są po części jeszcze dziś ozdobione warownymi wieżami, których r.1592 było 16, obecnie13. Są przecięciowo [przeciętnie] 27 stóp szerokie a 35 stóp wysokie i występują 7-15 stóp z głównej linii murów. Ich ściany są mniej więcej 6 stóp grube.
Do miasta wiodły cztery bramy: od południa grudziądzka, od zachodu gdańska, od północy wodna, od wschodu rybacka. Oprócz tego prowadziła osobna furta do zamku i osobna do zabudowań klasztornych. Dwie pierwsze bramy są po większej części jeszcze zachowane. Przy gdańskiej widać jeszcze fundamenty mostu zwodzonego; taki most był i przy grudziądzkiej bramie. Oba miały kraty do opuszczania i dębowe wrota żelazem okute, które jeszcze przed 80 laty istniały.
Z zamku jest piękny widok na daleką okolicę wokoło. W dzień św. Jana Chrzciciela pala tu jeszcze na wzgórzach wzdłuż Wisły ognie świętojańskie (ob.Bandstaeter, Die Weichsel, str253).
Parafia tutejsza liczyła w 1867r. 4593 dusz, komunikantów 3009. W 1885r. Było 6301 dusz. Tutejszy kościół tytułu św. Mateusza jest patronatu rządowego; szpital urządzony jest dla 10 ubogich. Bractw jest dwa: Różańca św. i braci trzeźwości. W skład parafii wchodzą: Nowe (1867r. 1942 dusz), Rybaki (363), Kniatek(18), Kończyce(174), Blumenberg(15), Zdroje(55), Kl. Unterberg(189), Tryl(17), Zabudownia(58), Osin(65), Karczemka(5), Zawada(65), Reszyce(4), Głodowo(7), Milewo(139), Schoenhof(19), Psiny(26), Rychława(117), Twarda Góra(84), Zabijak(11), Kozielec(156), Bochlin(181), Bochlin Szlach.(170), Milewko(111), Kamionka(395), Rudolphshof(57), W.Nebrowo(20), M.Nebrowo(6), Weichselburg(31), Kanicki(54), Stangendorf(44). W 1867r. Istniały katolickie szkoły tylko w Nowem, w Bochlinie i Kamionce. Parafia tutejsza należy do dekanatu nowskiego. Z wizytacji biskupa Rozdrażewskiego dowiadujemy się, iż nauczyciel pobierał z kasy miejskiej 20 grzywien rocznie i miał wolny stół, pewnie koleją. Organista dostawał od proboszcza rocznie 16 florenów, dzwoniarz co kwartał 1 flor. (str 75-76). Według wizytacji Szaniawskiego z 1710r. dusz było 700 (str195-196). Borck wreszcie donosi w swoim "Echo supulchralis" z r.1767, że do tutejszej parafii należały następujące miejscowości: zamek Nowski, miasto Nowe, Bochlin, i Kozielec własność Konojadzkich, Mieliwo własność Melchiora Gurowskiego, kasztelana poznańskiego, Mieliwko własność Pstrokońskiego, Rychława Aleksandra Czapskiego, Kamionka należała do Konopackich, Pstrokońskich i Czapskich, Tryl, Łabętki, Młyn Zdrojowy, Morgi, Zabijak,, Kończyce i Głodowo. W 1762r. Było 710 komunikantów, 282 lutrów, 7 kalwinów. Z tutejszych proboszczów są nam znani: 1)w 1409r. Mikłaj Kleine, 2) 1583 Jan z Zbąszyna, 3) 1686 Stanisław Cimmermann, 4) 1703 Andrzej Leomann z Olsztyna, 5) 1730 Andrzej Majewski, 6) 1757 Chaliński, żył jeszcze 1798 jak wykazuje napis na dzwonie, 7) 1846 Marcin Bieszk, 8) od r.1868 Henryk Benjamin.
Dekanat nowski należał pierwotnie do archidiakonatu pomorskiego wchodzącego w skład biskupstwa kujawskiego. Według wizytacji bisk. Rozdrażewskiego z r 1583 liczył 19 parafii: 1)Nowe, 2) Lalkowy, 3) Pieniążkowo, 4) Jania, 5) Nowacerkiew, 6) Królówlas, 7) Klonówka, 8) Dzierząźno, 9) Piaseczno, 10) Opalenie, 11)Lubin, 12) Bzowo, 13)Płochocin, 14) Komórsk; przez lutrów zajęte 15) Osiek, 16) Skórcz, 17) Pączewo, 18) Czarnylas, 19) Dąbrówka (str 54-61).
Widać stąd, że do nowskiego dekanatu dołączono południową część dek. Gniewskiego, co nastąpiło niezawodnie w czasie reformacji, gdy prawie cały ów dekanat odpadł od kościoła, jak świadczy Rozdrażewski(str53). R.1710 należały do tutejszego dekanatu następujące parafie: 1) Lubień, 2) Bzowo, 3) Komorsk, 4) Płochocin, 5) Nowe, 6) Pieniążkowo, 7) Opalenie, 8) Lalkowy, 9) Jania, 10) Skórcz, 11) Grabowo.
Obecnie zaś wchodzą w skład nowskiego dekanatu te parafie: 1) Barłożno, 2) Jania Kościelna, 3) Komorsk, 4) Lalkowy, 5)Lubin, 6)Nowe, 7) Osiek, 8) Pieniążkowo, 9) Płochocin, 10) Bzowo, 11) Skurcz.
R.1867 miał dekanat tutejszy 21498 dusz a 13572 komunikantów, według najnowszego szematyzmu z r.1886 zaś 26125 dusz. Z dziekanów nowskich są nam znani: 1)w 1703r. Marcin Augustyn Szela, ur. się Kczewie w parafii żukowskiej (in virum evasit praeclarum, eruditione ot omni scientia praestantem, pisze o nim Borck); 2) 1728 Wawrzyniec Behm; 3) 1740 Andrzej Majewski; 4) 1734 Albert Robakowski, wydał dzieło o św. Janie Nepomucenie, które wyszło w Gdańsku.
Dawniej liczył dekanat nowski jeszcze więcej kościołów i [s. 220] kaplic. Zaginęły bowiem kaplice w Milewie, Rolewie, Bąkowie, Ostrowitem, Rynkowcu, Osieku i kościół w Lipiogórze (ob. Fankidejski, Utracone kościoły, str 266-270). Nowskie starostwo niegrodowe leżało w województwie pomorskim, powiecie nowskim. Podług lustracji z r. 1664 obejmowało: miasto N. i wsie: Kończyce, Trell, Morgi, Lipienki, Lignowo, Rudno i Gręblin. W r. 1771 posiadał je Andrzej Moszczeński, wojewoda inowrocławski spłacając zeń kwarty złp. 2005 gr10, a hyberny złp. 1217 gr 6. Od d. 13 września 1772 r. przeszło wraz całym województwem pod panowanie pruskie.
Kś. Fr. [ksiądz Romuald Frydrychowicz]
Uwagi: O autorze - to zasłużony dla Pomorza historyk, regionalista; więcej w Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Romuald_Frydrychowicz O zasadach opracowania tekstu: w zasadzie nie ingerowałem w tekst poza oczywistymi przypadkami. Swoje dopiski, czy numer strony oryginału podaję w nawiasach kwadratowych np. [s.214]
(opracował kapa)
 |
dnia sierpień 07 2007 09:46:24 Drobnostka, tekst ma 111lat. Ale kryje wiele ciekawostek. Jako to, że w r 1370 przebywał w Nowem król duński Waldemar III, czy dane o wszystkich bramach i furtach miejskich, rozmiar cegły używanej do budowy murów miejskich itd. itp. Trzeba się uzbroić w cierpliwość, bo do przebrnięcia 7 stron /w oryginale/. Zadziwiające jak łatwo to się czyta. Polszczyzna sprzed wieku jest zrozumiała a styl ks. Frydrychowicza bardziej literacki niż encyklopedyczny. Niech to dunder świśnie...ile jeszcze zapoznanych tekstów o miasteczku wydobędziemy??? |
dnia sierpień 08 2007 12:59:49 o bibliotekach cyfrowych, skąd pochodzi SGKP, w POLITYCE nr32/33 z 11-18 VIII 2007; tu link: http://www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead33&news_cat_id=936&news_id=225804&layout=18&page=text PZDR rudy |
dnia sierpień 08 2007 13:38:51 W necie można zakupić już krążki CD z całym słownikiem lub pojedyncze tomy :-) Podaję linka: http://www.biblioteka.okay.pl/oferta.html |
dnia sierpień 08 2007 14:40:18 dunder chłopie, Waldemar III żył w latach 1314 1364r.Królem był w latach 1326 1329r |
dnia sierpień 08 2007 15:03:59 niech cię gumiś dunder świśnie: wklejam fragment SGKP: I tak bawił tu r. 1370 w czasie wielkiego postu król duński Waldemar III szukając w Niemczech pomocy przeciwko królowi szwedzkiemu, książętom meklemburskim i miastom hanzeatyckim. To napisał autor czyli ks. Romuald Frydrychowicz. Powtórzyłem tę informację i tyle mej winy. Mea culpa...niech to dunder |
dnia sierpień 08 2007 15:06:35 tylko po co kupować CD, skoro można czytać on-line w bibliot. cyfrowych? |
dnia sierpień 08 2007 15:32:01 Widocznie firma, która rozprowadza te płyty ma jakiś w tym interes. Nie kazdy trafia od razu do SDKP w necie, to tylko my tacy szczęsciarze, bo wiemy jak to znaleźć dzięki newsowi. Z tym Waldemarem III też mi nie pasowało, ale dałem spokój sobie z nim, w końcu są historycy od tego i wielbiciele historii... |
dnia sierpień 08 2007 16:05:53 A co na to bracia Kaczyńscy? No??? Kto mi odpowie? |
dnia sierpień 08 2007 16:26:58 dunder-Historia idzie takim tempem,że to co było 100 lat temu pewnikiem, dziś okazuje się blefem. Ja sprawdzam wszystko i wszystkich, najwięcej wpadek mają wielkie autorytety ponieważ uważają się za namaszczonych i wszechwiedzących animag-poszukaj mądrości w "Kapitał" K.M. |
dnia sierpień 08 2007 17:58:26 To ja jestem przyczyną zamieszania - nie zaś dunder. Ja przepisałem tekst hasła z SGKP nie konfrontując dat. Sprawdziłem raz jeszcze. W przepisywaniu się nie pomyliłem w oryginale jest jednak WaldemarIII zamiast Wademar IV - to jego daty życia i przede wszystkim panowania pasują do opisywanych zdarzeń, które miały miejsce w Wielkanoc 1370r. Tyle sprostowań rzeczowych. Druga część wypowiedzi to polemika z gumisiem. To nie kwestia tempa i upadku autorytetów. Można pomylić imię włądcy, ale nie można wymyśleć przywileju, wizyty kupców itp. Właśnie w r 1370 w Strzałowie Waldemar IV pomagał miastó Hanzy. Mógł też być w Nowem. Pomyłka może być autorstwa zecera/drukarza, nawet ks.Frydrychowicza. Może źle odczytał imię zapisane jako WaldemarIIII???. Zbyt pospiesznie gumiś formułujesz uogólnienia. Nie zmienię swego zaufania do starych ksiąg, uczonych znających języki, dokumenty średniowieczne pisane jednak po łacinie. Pozdrawiam. |
dnia sierpień 08 2007 18:00:28 oczywiście powinno być miastom Hanzy |
dnia sierpień 08 2007 20:22:46 " traktat stralsundzki (pokój w Strzałowie) - podpisany w Strzałowie 24 maja 1370 pokój kończący konflikt między Danią i Ligą Hanzeatycką o przywileje handlowe w północnej Europie" Wikipedia |
dnia sierpień 13 2007 15:09:02 Sprawdziłem: Wielkanoc 1370 r. kończąca wielki post przypadła na 22-23 kwietnia; więc nawet gdyby Waldemar IV przybył do Nowego pod jego /wielkiego postu/ koniec, to miałby miesiąc, żeby stąd udać się do Strzałowa i podpisać w czwartek 24 maja r11; pokój stralsundzki /w Strzałowie/. Mógł pognębić miasta hanzeatyckie nadając miastom pruskim przywilej w Nowem tzn. prawo składu w Falsterbach w Danii, za który to kupcy pruscy zapłacili 50 złotych wagi węgierskiej i czeskiej. Tak to Waldemar IV tu w Nowem kładł podwaliny, poprzez przywilej dla miast pruskich, pod porozumienie nazwane pokojem w Strzałowie. Niech to dunder świśnie r11; między tym co wyczytałem w SGKP a tym, co przepisał /z Wikipedii/ gumiś nie ma sprzeczności. Mógł Waldemar IV być i w Nowem, i w Stralsundzie/Strzałowie/ - a może wraz z nim Hamlet? W końcu to był książę duński r11; niech go dunder świśnie... |
dnia sierpień 13 2007 18:05:52 dunder, ja nigdy i nigdzie nie twierdziłem że Waldemar IV nie był w Nowem nigdy na ten temat się nie wypowiadałem tylko zaprzeczyłem że był tym królem Waldemar III.W latach 1368- 1370 Waldemar IV prowadził wojnę z Hanzą którą przegrał.A na ziemiach zakonu nie wiem kto nadawał przywileje, myślałem że mistrz Krzyżacki. |
dnia sierpień 13 2007 19:43:18 gumiś to się nazywa ignorancja. Ale to powszechne w dobie netu. Gdybyś przeczytał tekst o którym piszesz to wiedziałbyś czy Waldemar mógł sprzedać przywilej. Fajnie by było, gdyby Mistrz Zakonu nadawał prawo składu w Danii - hihihihihi |
dnia sierpień 13 2007 20:46:22 Nie wih@jsdu to nie ignoracja, gumiś jest oblatany w historii i myslę, ze lepiej niż ty. |
dnia sierpień 15 2007 09:20:42 a co??? Skoro nie ignorancją? Może powiesz animag? |
dnia sierpień 15 2007 11:20:38 Gumiś dał wystarczajacy dowód na to, że nie jest ignorantem, wychwytując chocby ten błąd dotyczący Waldemara III. Prawdę mówiąc w dobie internetu wierzymy ślepo temu, co zostaje zapisane we Wiki czy wielu innych internetowych publikacjach. |
dnia sierpień 15 2007 13:02:44 ale tylko jego zasługa w tym, że wrzucił do Wiki Waldemara, natomiast nie zadał sobie trudu, żeby dostrzec, że Waldemar nadaje prawoskładu w Danii a nie w Prusach. Bo tego nie było w Wiki. |
dnia sierpień 15 2007 13:48:01 wih@jsdu ....Nie brałam udziału w tej dyskusji, ale już mnie zaczyna nosić..... Słuchaj gościu... Przynudzasz.... I zleź ze swej łaski z Gumisia... Jeżeli ty poszukujesz wszystkich wiadomości w Wiki, to nie znaczy, że robią to wszyscy... pomyślałeś może, że takie rzeczy niektórzy po prostu wiedzą.....Tutaj szkoła się kłania... Pa. |
dnia sierpień 15 2007 15:10:12 jaka szkoła? mnie tam nikt o Waldemarach 4 czy 6 nikt nie uczył. Raczej mostownice z jazdą górą, dołem....takie tam blachownice |
dnia sierpień 15 2007 16:59:20 już Bonka zlazłem z gumisia. Dzięki za ukłony szkoły...ma rację 1125. |
dnia sierpień 15 2007 18:16:08 To zależy, kto i kiedy chodził do szkoły i ile wagarował, z naciskiem na to drugie. Waldemar IV to ten gościu co sprzedał Krzyżakom Estonię ? wih@jsdu poszukaj w Wikipedii . |
dnia sierpień 15 2007 18:28:45 mam gdzieś trenerskie uwagi: wklejam:Komputer to nic innego jak taki bardzo sprawny idiota. jako rzekł Hugo Steinhaus. Trener ,animag sprawdzcie Steinhausa w Wiki. Na tym skończyłem z wami wymianę grzeczności. Bajbu. |
dnia sierpień 15 2007 18:33:33 smutno już było, bez Ciebie, Trener....pisz więcej... |
dnia sierpień 15 2007 18:39:13 wih@jsdu , ty , ale błyszczysz, aż mnie oślepiło. |
dnia sierpień 15 2007 20:15:53 wih@jsdu ty tez korzystasz ze "sprawnego idioty" i to ze wszech miar i wierzysz w to co ci "pokaże", powie... nie potrawisz jednak rozmawiać spokojnie, bijesz pianę, bo ktoś się postawił okoniem, od razu traktujesz go jak człowieka o niższej inteligencji niż twoja, zaloguj się na jakimś portalu historycznym, tam ci dadzą popalić, nie bedą wnikać w szczegóły, tu się nie popisuj.. |
|
|