Tytuł: Nowe nad Wisłą, Neuenburg an der Weichsel :: Wspomnienia z amfiteatru

Dodane przez nimius dnia 10-03-2008 23:01
#348

Wiesz co grzybek - smęcisz. Albo się umie grac bez wielkiego "zgrywania", albo nie. Dla mnie to normalne - wyznaczyc datę i zagrac, damy wam godzinę czasu na ustawianie mikrofonu, sprzetu i dostrojenie się LOL, a potem tylko grać. Z tym dochodzeniem do perfekcji, to wy nigdy nie zagracie publicznie, i nie ma tu znaczenia to czy ktoś się dalej uczy, pracuje, powiedz od razu, że Vermouth jest do bani...nigdy Vermoutu nie było widać przez tyle lat, tylko istnieje..każdy o nim słyszy. Może to wina "prowadzącego" zespół, który kieruje tym tak, że nigdy w życiu nie wystąpicie, bo on ma kompleksy i zawsze zespół będzie niedoskonały na nowską scenę. Mówię o najstarszym w grupie gitarzyście. Frown

Wiesz dlaczego tak pisze? - Mierzi mnie już gadanie o Vermouth`cie, który "by chciał, ale ogólnie nie chce, albo nie może..."