Tytuł: Nowe nad Wisłą, Neuenburg Wpr. - Historia miasta, aktualności, galeria zdjęć :: KOCIEWIE - mój region.

Dodane przez karol dnia 22-07-2008 16:51
#983

Pamiętam, jak ciocia sztrykowała, czyli robiła na drutach. Często dawała nam sznytkę chleba. Zielsko z podwórka usuwała haczką. W piecu kaflowym była framuga, skąd ciocia wydobywała dla nas pieczone jabłka. W niedzielne popołudnia na stole pojawiał się kuch, a naczynia zmywało się szwamką. W sklepie kupowano pół funta cukru. No i najlepsze: dzieci siadały na ryczce a wszyscy domownicy nosili laczki.. Klompy to drewniaki tak kiedyś modne. Pamiętam także, że sporo osób, kiedy zgadzało się z rozmówcą to mówiło ja, ja pani lub ja, ja panie.
Do Tczewskiej tradycji tez podobnie brzmiące słownictwo weszło, i tak sznytka co prawda niekoniecznie chleba dotyczyła, ale pojawiała się, a najlepszą jej odmianą jest naturalnie szneka i to najlepiej z glancem ;-)) Kuchy, haczki, czy framugi (nie tylko piecowe, bo i okienne), laczki, czy klompy tu jako klempy są wciąż w użyciu. Zamiast ja, ja pani, to w Tczewie, czy Pelplinie mówi się i dzisiaj jo, jo pani. Co ciekawsze, wraz ze wzrostem świadomości regionalnej, coraz częściej słychać ludzi sięgających po zwroty kociewskie, co powinno raczej cieszyć, gdyż własne jest piękne, nie musimy szukać tego uroku daleko, płacząc czasami za swoim kątem w domu, czyli tu.