Tytuł: Nowe nad Wis??, Neuenburg an der Weichsel :: Co z tym Neuenburgiem???

Dodane przez 23121959 dnia 18-05-2008 21:32
#113

I jeszcze jedno wspomnienie o dniach wyzwolenia. Dotyczy ono Grudzi?dza, ale z uwagi na ma?? odleg?o?? tego miasta od Nowego, ca?a rzecz jest bardzo ciekawa. Znalaz?am to na portalu Pomorskie Forum Eksploracyjne r11; link
http://www.forum.eksploracja.pl/viewtopic.php?t=6867&sid=06807ebcb6c394b42cb19be12d203af6

....W pierwszych tygodniach po zaj?ciu Grudzi?dza, potraktowali sowieci miasto i jego mieszka?ców jako zdobycz wojenn?. Rabunek i gwa?ty by?y na porz?dku dziennym. Niewiele zda?a si? wielu kobietom charakteryzacja na stare baby. Tak, jak i wielu Grudzi?dzan nie uchroni?a przed rabunkiem wywieszona na drzwiach mieszkania zwi?z?a deklaracja napisana poprawn? cyrylic? KWARTIRA POLIAKA.
Ju? od kwietnia przez miasto toczy?y si? tygodniami kolumny m??czyzn, cywilów w ró?nym wieku, konwojowanych przez krasnoarmiejców poprzez drewniany most przez Wis??, zadziwiaj?co szybko zbudowany przez sowieckich saperów. Równie d?ugie by?y stada trofiejnego byd?a p?dzonego przez Rosjan na przemian t? sam? tras? na wschód. Gdy kolumny dotar?y do miasta o zmierzchu, konwojowanych ludzi rozmieszczano na nocleg w ró?nych punktach miasta pod go?ym niebem. Takim miejscem by?o np. obszerne podwórze przy ul. Ogrodowej vis a vis banku. Ludzie spali pokotem na go?ej ziemi. Pewn? liczb? m??czyzn umieszczano w du?ych gara?ach zajmuj?cych jedn? stron? podwórza, kóre by?y przez Rosjan na noc zamykane. Pewnego razu obserwowa?em, jak do gara?u wszed? m?ody czerwonoarmista i zdj?tym z bioder pasem bi? wi?zionych w gara?u ludzi. Pami?tam ?a?osne b?agania postponowanego starszego wiekiem Niemca, jego krzyk: dos?ownie. Herrchen! Bitte nicht hauen. Podobnie czyni? ów rosyjski ma?adiec kolejno w dalszych gara?ach.
Pó?nym rankiem, kiedy Rosjanie ponownie utworzyli kolumny marszowe, na podwórzu pozostawa?o zwykle kilka zw?ok. Nigdy nie zauwa?y?em, by podawano Niemcom jakikolwiek posi?ek.
Wspominaj?c tamte czasy wci?? zadaj? sobie pytanie, dlaczego owo post?powanie Rosjan, ten ?a?osny krzyk bitych ludzi, nie robi?y na ?wiadkach tych zdarze?, tak?e na mnie, wi?kszego wra?enia. Czy dlatego, ?e bitymi byli Niemcy? Czy mo?e by? to skutek naszej wojennej znieczulicy?
Dopiero po latach dowiedzia?em si?, ?e po?ród wówczas p?dzonych do Rosji ludzi byli nie tylko Niemcy. Byli po?ród nich ludzie ró?nej narodowo?ci, tak?e Polacy.
Rych?o powsta?a niemal w centrum miasta jedna z wysp Archipelagu GU?AG obóz NKWD zaadaptowany z niedawnego niemieckiego obozu dla robotników przymusowych, dla tzw. Ostarbeiter. Szereg baraków otoczonych dotychczas niewysokim ogrodzeniem z drutu kolczastego, obudowano podwójnym, wysokim ogrodzeniem z drutu kolczastego i cz??ciowo p?otem wykonanym z desek. Wokó? obozu ustawiono charakterystyczne drewniane wie?e stra?nicze ze zbrojnymi stra?nikami. Przebywaj?c cz?stokro? w blisko?ci obozu, widzia?em wyn?dznia?ych wi??niów, których wygl?d i zachowanie przypomina?y opisy owych muzu?manów z niemieckich obozów koncentracyjnych. Po terenie obozu snuli si? flegmatycznie wychudzeni wi??niowie, grzebi?cy w stertach ?mieci i za?atwiaj?cy swoje potrzeby kucaj?c wokó? baraków. Kilkakrotnie by?em ?wiadkiem wywo?enia zw?ok z terenu obozu. Wywozili je prymitywnymi wózkami wi??niowie, st?d mog?em wnosi?, ?e grzebano je w blisko?ci obozu.
Pod koniec lata 45 obóz zosta? zlikwidowany, a wi??niowie pognani na wschód, zapewne gdzie? do obozów Gu?agu. Obserwowa?em przebieg ewakuacji obozu: na drodze tu? poza obr?bem obozu, podczas wielogodzinnego apelu, trwa?y korowody z powtarzanym liczeniem wi??niów. Nieustannie kolumnami wi??niów manewrowano, dokonywano niezrozumia?ych roszad. Woko?o sta?y g?ste posterunki stra?ników NKWD w niebieskich czapkach. W pobli?u ?agierników sta?o kilka kobiet z pakunkami usi?uj?cych zbli?y? si? do wi??niów, zapewne do swoich bliskich, co równie? ?wiadczy?o o obecno?ci Polaków w?ród tych wi??niów.
Do?wiadczenia zwi?zane z bytno?ci? wojsk sowieckich w Polsce by?y udzia?em mojej rodziny jeszcze przez kilka powojennych lat. Osiad?szy jesieni? 1945 na tzw. Ziemiach Odzyskanych, w miejscowo?ci L., prze?yli?my wiele dramatów, m.in. wymordowanie ca?ej wieloosobowej rodziny Lis, zamordowanie nowo?e?ców nast?pnego dnia po ich ?lubie, odmówili oddania Rosjanom roweru,, zamordowanie naszej bliskiej znajomej, pani M.. Odmówi?a nieszcz?sna otwarcia krasnoarmiejcom noc? swoich drzwi (drzwi domów i mieszka? by?y wówczas, z wiadomych powodów, zapierane ró?nymi zmy?lnymi podporami, wi?c strzelili przez drzwi.