Ze sportowej przeszłości Nowego.
Dodane przez dnia Styczeń 01 1970 02:00:00
Zupełnie niedawno na portalu nowskim ktoś zamieścił fotografię z odczytanym szczątkowym opisem, który przytaczam: I – Drużyna....m. Pamiątka E....ńskiego i księdza K. Kamińskiego patrona K.S.M. Nowe /brak daty/ - tyle internauta.




Przy pomocy pracy ks. Henryka Mrossa Kroniki parafii pod wezwaniem św. Mateusza, Nowe n/Wisłą 1962 r. ustaliłem, że stojący obok piłkarzy wymieniony ksiądz to Konrad Kamiński, który był wikarym w latach od 1 stycznia 1935 r. do 29 marca 1937 r.
I tylko tyle. Kim są zawodnicy? Kim jest stojący obok ks. Kamińskiego tajemniczy E....ński? Nie wiem. Liczę na starszych czytelników Głosu Nowego. Wszak fotografia ta nie była jedynym egzemplarzem zdjęcia. Przypuszczam, że ktoś z grupy piłkarzy - niektórzy mówią, że to nie piłkarze – też posiadał to zdjęcie. Może ktoś rozpozna siebie z własnej młodości?
Pozwolę sobie na własne przypuszczenie – wikariusz Konrad Kamiński był patronem Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży (męskiej) – znalazłem taką informację w starym roczniku Gazety Nowskiej z roku 1936. Tam też są sprawozdania z meczów piłkarskich i ping-pongowych jakie rozgrywali druhowie KSM-u. Może kiedyś przybliżę tamte sportowe emocje. Tak więc na pewno prezentowana fotografia przedstawia piłkarzy.
Wedle Gazety Nowskiej wówczas działały tu trzy drużyny piłkarskie: KSM-u, HSM-u i Sokoła. Te istniały na pewno – świadczą o tym doniesienia ówczesnego redaktora. Czy były inne? Może czytelnicy przypomną?
Kolejną ciekawostkę z życia sportowego miasteczka przedstawia druga fotografia również z portalu: www.miasto-nowe.com. Pokazuje ona stary stadion – ten przy tak zwanym przedszkolu fabrycznym – w stanie jeszcze nie urządzonym, w trakcie budowania. Na portalu trwała wymiana poglądów kiedy stadion ten powstał ? Młodzi ludzie sugerowali dwa rozwiązania: powstał on tuż po zakończeniu II wojny światowej i opcja druga, że jednak w dwudziestoleciu międzywojennym. Jednak rodzi się od razu pytanie – gdzie mieściło się wówczas boisko miejskie, na którym rozgrywano mecze piłkarskie?
Zdjęcie poniższe przedstawia wyrównany plac, który w przyszłości stanie się stadionem Wisły – z czasów sprzed stadionu miejskiego obok cmentarza. Pamiętam tam rozgrywane mecze piłkarskie, na przykład wyrównane spotkanie pucharowe z Zawiszą Bydgoszcz, organizowane imprezy z okazji np. Dnia Dziecka, czy zawody sportowe pierwszych roczników uczniów Liceum Ogólnokształcącego. Tak więc to boisko było widownią różnorakich wydarzeń. Prezentowane zdjęcie przedstawia stan z czasów budowy – i znowu tylko przypuszczenie, ale graniczące z pewnością, że to lata trzydzieste.



Tyle przypuszczeń, ale trzeba sięgnąć do materiałów pisanych – w tym przypadku będzie to opracowanie (maszynopis nie publikowany) Jana Piątkowskiego zatytułowane Kronika VII wieków Nowego n/W. (zarys)Nowe 1966 r. Jak sam autor pisze jest to materiał przygotowany na obchody 700 -lecia miasteczka. Wśród różnych osiągnięć przypadających na 20 – lecie międzywojenne odnajdujemy taki fragment: W sierpniu 1937 r. w oparciu o plan sporządzony przez mistrza murarskiego Romana Zajączkowskiego przystąpiono do budowy boiska sportowego przy domu, w którym dziś mieści się przedszkole NFM. Prace niwelacyjne wykonały osoby, w stosunku do których powstał zastępczy, pomocniczy obowiązek wojskowy. (s. 36)
W ten oto sposób dwie rózne fotografie, które dla najmłodszych czytelników ( w tym również dla mnie) mogą być zagadką – znajdują wytłumaczenie. Natomiast nasza świadomość wzbogacona zostaje o kolejne pomniki przeszłości. Wydaje się, że z tak niedawnej przeszłości pochodzą te fotografie – a pamięć potrzebuje wsparcia, by przekazać następnym pokoleniom prawdę o poprzednikach. Znany pisarz Ryszard Kapuściński napisał: Każde pokolenie w wyniku odmiennych doświadczeń ma różny zasób wiedzy. Co innego je interesuje, co innego starają się poznać i zrozumieć. Ale jeszcze chodzi też oto, by wnuk poznał prawdę dziadków, bo wspólne jest ich miejsce urodzenia, mieszkania i pracy. Przeszłość to nasze korzenie, dzięki niej wiemy kim jesteśmy. Dlatego powtarzam – warto poznawać dzieje własnego miasteczka, to nie wyraz sentymentalizmu ale zrozumienie siebie samego.
Kazimierz Pamuła
Biesowice, maj 2005 r.