 - Okazało się, że wyjątkowo duże zainteresowanie jest tymi starszymi grupami, dla pięcio - i sześciolatków. Postanowiliśmy więc stworzyć dwie dodatkowe grupy przy Szkole Podstawowej nr 2. Jedna z nich będzie jak typowa zerówka, dzieci będą w niej przebywały pięć godzin. Druga będzie dziewięciogodzinna, czynna tak jak normalne przedszkole. Dzięki takiej małej przeprowadzce zyskaliśmy miejsce dla najmłodszych, czyli 3 - i 4-latków.
Pomimo takich zmian lokalowych na liście oczekujących znalazło się kilkoro dzieci, dla których nie starczyło miejsc. - Praktycznie dotyczy to czwórki maluchów - wyjaśnia Kempińska-Czerwińska. - Są to dzieci, których jedno z rodziców nie pracuje zawodowo.
Alternatywą dla nich jest przedszkole unijne, działające w godzinach popołudniowych w samym Nowem. - Jest ono czynne trzy godziny, od godz. 14 do 17, średnio uczęszcza do niego 25 maluchów - dodaje Kempińska-Czerwińska. - Z chęcią podobne placówki utworzylibyśmy też na wsiach, ale niestety nie mamy pomieszczeń, które mogłyby być przeznaczone na ten cel.
Dla młodych rodziców z Nowego pojawia się też inna alternatywa, czyli prywatne przedszkole. Na razie jednak nie wiadomo, czy będzie ono czynne już od września. - Zgłosili się do nas zainteresowali stworzeniem tego rodzaju placówki i uważam, że to świetny pomysł - dodaje. To jest jakaś alternatywa dla rodziców, których pociecha nie dostała się do publicznego przedszkola. Poza tym z miejsca w placówce mogliby skorzystać mieszkańcy sąsiednich gmin, którzy codziennie dojeżdżają do pracy do naszego miasta, a nie mają co zrobić z dzieckiem - kończy.
KAR
|