 W okolicach Nowego Wisła rozlała się od wału do wału, pochłaniając na szczęście tylko hektary łąk. U podnóża miasta woda sięga już kilku domostw na ul. Rybaki. Jak powiedział Mariusz Kamiński - jeden z mieszkańców tej ulicy: Moim zdaniem nie zaleje budynków mieszkalnych, bo takie zdarzenie nie miało miejsca od czasów ?wielkiej wody? z przełomu lat 50. i 60., kiedy to faktycznie woda podtopiła kilka domów - opowiada. - Aktualnie problemem jest dojazd do kilku posesji - dodaje.
Faktycznie, pod wodą znajduje się odcinek ul. Rybaki, biegnącej równolegle do nurtu rzeki, i mieszkańcy chcący dojść na posesję lub z niej wyjść, muszą skorzystać z dróg, które prowadzą ze skarpy w dół.
Zarządzanie kryzysowe w Nowem uspokaja, że mieszkańcom nie grozi żadna powódź. Woda już opada, we wtorek wg danych z Grudziądza poziom wody wynosił 580 cm, a więc poniżej stanu alarmowego. - Zalany teren na ul. Rybaki to pradolina Wisły, jest on zalewany zawsze jak rzeka ma podwyższony poziom. - informuje Grzegorz Matusiak, szef zarządzania kryzysowego w gminie Nowe. - W normalnych warunkach jest to łąka, choć zdarzają się tam zaorane grunty. Mieszkańcy muszą się jednak liczyć z okresowym zalewaniem tych terenów, a w budynkach położonych zbyt nisko może pojawiać się woda w piwnicach - dodaje.
W ostatnich latach wiosenne i letnie wylewy Wisły nie były tak dokuczliwe, głównie z uwagi na łagodne i suche zimy. W tym roku jednak rzeka przypomniała o swojej potędze, kilkudniowe ocieplenie na przełomie lutego i marca spowodowało znaczne podniesienie się lustra wody i wystąpienie jej z brzegów. W ubiegły piątek wojewoda kujawsko-pomorski ogłosił alarm przeciwpowodziowy w niektórych powiatach województwa, w tym w naszym. Od tego czasu poziom rzeki znacznie się jednak obniżył i w tym tygodniu alarm został odwołany.
SW

|